Otrzymane komentarze dla użytkownika zfiesz, strona 750
Przejdź do głównej strony użytkownika zfiesz
-
-
Hej Zfieszu! Nie poznalem Cie od razu, ale ta wesola mina mi skads jest jednak znana... :-)
Nie wiem czy pamietasz nasze dywagacje na temat planow wakacyjnych... To Cie zaskocze: jednak Meksyk!! I to juz mam bilety, wiec zaklepane. Jesli i Ty bys sie zdecydowal, to moze gdzies w labiryncie Barranca Cie przyuwaze wsrod Indian Tarahuamara, albo popijajacego margarite w Real de Catorce, czy to na kalderze Nevado de Toluca, a moze badajacego tajemnice La Quemada...
-
zfieszu niedobry, ładnie to tak mnie obgadywać za plecami na profilu rebel? Straszny jesteś, jak Twój avatar :-)
-
ależ pozycja (avatarka) jest właściwa - przerażająca;-)
-
Zwierzu, dziękuję :).
PS. Obróc ten avatar, chcę spojrzec Ci w oczy i głowę muszę niefizjologicznie wyginac ;-)
-
to chyba, zacna skądinąd, inicjatywa władz miasta, żeby wciągnąć w tworzenie jego klimatu jak najszersze rzesze mieszkańców. i, w drugą stronę, żeby miejska oferta trafiała do jak największej liczby odbiorców. stąd galerie pod gołym niebem, darmowy wstęp do wielu muzeów, w ogóle - umiejscowienie muzeów w łatwo dostępnych miejscach, itp...
muszę przyznać, że montevideo wywarło na mnie zdecydowanie pozytywniejsze wrażenie, niż się spodziewałem! i wynika to chyba właśnie z idei "montevideo de todos"...
-
nie ukrywam, że mi również!:-)
-
i to z jakim smakiem! nie jakieś banalne donice z nasturcjami! (te dalej się nie liczą!;-) styl ekologiczny!;-)
-
ale to tylko część większej całości! poza tym... dla mnie montevideo to kraina marynarzy (o czym pewnie będzie w relacji, jeśli takowa kiedyś powstanie;-), a ci, jak wiadomo, zaczynają zawsze w porcie:-)
-
pero no tengo llaves!:-)
-
Hej Zfieszu! Nie poznalem Cie od razu, ale ta wesola mina mi skads jest jednak znana... :-)
Nie wiem czy pamietasz nasze dywagacje na temat planow wakacyjnych... To Cie zaskocze: jednak Meksyk!! I to juz mam bilety, wiec zaklepane. Jesli i Ty bys sie zdecydowal, to moze gdzies w labiryncie Barranca Cie przyuwaze wsrod Indian Tarahuamara, albo popijajacego margarite w Real de Catorce, czy to na kalderze Nevado de Toluca, a moze badajacego tajemnice La Quemada... -
zfieszu niedobry, ładnie to tak mnie obgadywać za plecami na profilu rebel? Straszny jesteś, jak Twój avatar :-)
-
ależ pozycja (avatarka) jest właściwa - przerażająca;-)
-
Zwierzu, dziękuję :).
PS. Obróc ten avatar, chcę spojrzec Ci w oczy i głowę muszę niefizjologicznie wyginac ;-) -
to chyba, zacna skądinąd, inicjatywa władz miasta, żeby wciągnąć w tworzenie jego klimatu jak najszersze rzesze mieszkańców. i, w drugą stronę, żeby miejska oferta trafiała do jak największej liczby odbiorców. stąd galerie pod gołym niebem, darmowy wstęp do wielu muzeów, w ogóle - umiejscowienie muzeów w łatwo dostępnych miejscach, itp...
muszę przyznać, że montevideo wywarło na mnie zdecydowanie pozytywniejsze wrażenie, niż się spodziewałem! i wynika to chyba właśnie z idei "montevideo de todos"... -
nie ukrywam, że mi również!:-)
-
i to z jakim smakiem! nie jakieś banalne donice z nasturcjami! (te dalej się nie liczą!;-) styl ekologiczny!;-)
-
ale to tylko część większej całości! poza tym... dla mnie montevideo to kraina marynarzy (o czym pewnie będzie w relacji, jeśli takowa kiedyś powstanie;-), a ci, jak wiadomo, zaczynają zawsze w porcie:-)
-
pero no tengo llaves!:-)
..