Otrzymane komentarze dla użytkownika mapew, strona 1079
Przejdź do głównej strony użytkownika mapew
-
Czyli można powiedzieć, że w Rangunie każde z nas zrobiło coś czego za zwyczaj nie ma:)))
-
Tym razem absolutnie nie endemiczny gatunek ;-)
-
Piękny :-)
-
Podziękowania za odwiedziny :-)
-
U mnie na ogol jest odwrotnie - na ogol jezdze na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem. Ta wycieczka byla troche inna - bo zoorganizowane byly tylko w sumie noclegi i przejazdy i jedna osoba troszczyla sie o sprawy organizacyjne. A w Rangunie mielismy akurat duzo wolnego czasu i sam wloczylem sie po miescie i bylem w tej pagodzie drugi raz sam i spedzilem tu kilka godzin.
-
Ja się uparłam na przewodnika, bo przed wyjazdem przez przypadek przeczytałam na lonely planet opinie o takim jednym przewodniku w Rangoonie. I kiedy przyjechałyśmy sam zaczepił nas na ulicy.
Bardzo się upierałam, że potrzebny nam przewodnik, mimo, że moje współtowarzyszki zdecydowanie protestowały. W końcu postawiłam na swoim i wszyscy potem mi przyznali, że to była niezła decyzja, bo facet i świetnie mówił po angielsku i miał niesamowitą wiedzę - spędził z nami w mieście prawie cały dzień, a w samej pagodzie kilka godzin i opowiadał wszystkie.
Tylko poglądy politycznie nam nie odpowiadały:((
My od czasu do czasu bierzemy gdzieś przewodnika i w 99% okazuje się, że zdecydowanie warto.
-
przypominam sobie z Twojego filmu
-
ale w porze deszczowej pola byly chyba zielone. Widzialem takie na zdjeciach. Piekne. U nas bylo wszystko wysuszone
-
zgadza sie.
A ja juz sie ciesze na Twoje zdjecia :)
-
ja bylem tutaj w pagodzie wiekszosc czasu sam, wiec nie znalem tego rytualu :-)
-
Czyli można powiedzieć, że w Rangunie każde z nas zrobiło coś czego za zwyczaj nie ma:)))
-
Tym razem absolutnie nie endemiczny gatunek ;-)
-
Piękny :-)
-
Podziękowania za odwiedziny :-)
-
U mnie na ogol jest odwrotnie - na ogol jezdze na wycieczki zorganizowane z przewodnikiem. Ta wycieczka byla troche inna - bo zoorganizowane byly tylko w sumie noclegi i przejazdy i jedna osoba troszczyla sie o sprawy organizacyjne. A w Rangunie mielismy akurat duzo wolnego czasu i sam wloczylem sie po miescie i bylem w tej pagodzie drugi raz sam i spedzilem tu kilka godzin.
-
Ja się uparłam na przewodnika, bo przed wyjazdem przez przypadek przeczytałam na lonely planet opinie o takim jednym przewodniku w Rangoonie. I kiedy przyjechałyśmy sam zaczepił nas na ulicy.
Bardzo się upierałam, że potrzebny nam przewodnik, mimo, że moje współtowarzyszki zdecydowanie protestowały. W końcu postawiłam na swoim i wszyscy potem mi przyznali, że to była niezła decyzja, bo facet i świetnie mówił po angielsku i miał niesamowitą wiedzę - spędził z nami w mieście prawie cały dzień, a w samej pagodzie kilka godzin i opowiadał wszystkie.
Tylko poglądy politycznie nam nie odpowiadały:((
My od czasu do czasu bierzemy gdzieś przewodnika i w 99% okazuje się, że zdecydowanie warto. -
przypominam sobie z Twojego filmu
-
ale w porze deszczowej pola byly chyba zielone. Widzialem takie na zdjeciach. Piekne. U nas bylo wszystko wysuszone
-
zgadza sie.
A ja juz sie ciesze na Twoje zdjecia :) -
ja bylem tutaj w pagodzie wiekszosc czasu sam, wiec nie znalem tego rytualu :-)