Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 943
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
To bylo jedno z niewielu miejsc w Meksyku, gdzie poczulem sie dziwnie :-)
-
Napewno! Dla chcacego nic trudnego :-)
-
najważniejsze żeby rano widzieć :)
-
tak wiem oglądałem wszystkie filmy.A miasto Durango znam z filmów jeszcze tych z Bagartem z tego co pisałeś tam nadal jest niezły dziki zachód
-
może któregoś dni ja tam dotrę
-
Tak, jak na dłużej to trochę się zmienia perspektywa, prawda?
A co do hiszpańskiego to trochę inaczej: zaczęłam się uczyć, żeby jechać do Hiszpanii, a jak już się nauczyłam tyle, żeby się dogadać, to stwierdziłam, że szkoda do Europy i że można dalej.
Tylko zawsze się właśnie wszyscy dziwią słysząc, że w Hiszpanii jeszcze nie byłam...
Ponieważ jadę sama to zakładam, że tak naprawdę o większości miejsc i kierunku trasy będę decydować już w trakcie:D
-
tylko dlaczego tak mało zdjęć ? :)
-
:)
Bardzo mało brakowało, a byłyby Indie albo Chiny, bo ceny do Am.Pd były jak dla mnie masakryczne - i kiedy już właściwie straciłam nadzieję, to jedna z wyszukiwarek pokazała mi, że jeśli wrócę dwa dni wcześniej to cena spada o 1000 zł.... - tylko dwa takie dni w sierpniu były:D
A tak naprawdę to ja wcale nie lecę do Ekwadoru tylko do Kolumbii.... ;D
Wiesz, ja po prostu chciałam coś z hiszpańskim i to było najtańsze. Tak sobie jednak myślę, że chciałabym zobaczyć trochę Ekwadoru i Peru, skoro to już tylko 'rzut beretem'
Galapagos są drogie to fakt. Ta cena byłaby jeszcze jakoś do zniesienia, gdybym jechała na krócej, a tak: przez tydzień wydałabym jakieś 1000-1500 USD a potem zostaje jeszcze 35 dni, kiedy się wydaje pieniądze....
Nie mówiąc o tym, że tak naprawdę to na Galapagos chciałabym też nurkować, a wtedy koszty podskoczyły by baaaaaardzo do góry.
Czy przewiduję, że jeszcze odwiedzę Ekwador? Nie.
Ale podobnie po 2 miesiącach w Tajlandii nie przewidywałam, że rok później znowu pojadę.
Po krótkiej wizycie w Meksyku w ubiegłym roku w życiu bym nie powiedziała, że wrócę...
A hiszpańskiego to ja się przecież zaczęłam uczyć, żeby Hiszpanię odwiedzić.... a teraz jadę do kolejnych krajów hiszpańskojęzycznych, a w samej Hiszpanii jeszcze nie byłam.... Więc nigdy nie wiadomo - już nie żałuję, że czegoś nie widziałam, cieszę się z tego co udało mi się zobaczyć;)
Pewnie w przyszłym roku już do hiszpańskojęzycznego kraju nie pojadę, bo ten raz traktuję w pewnym sensie jako takie zamknięcie mojej edukacji z hiszpańskiego - i się dodatkowo zastanawiam nad zdaniem jakiegoś egzaminu (bo przygotowania zmotywowałyby mnie do jeszcze większej pracy) więc chciałabym ten czas wykorzystać przede wszystkim językowo.
Tym razem jadę sama więc jest szansa, że przez prawie półtora miesiąca pewnie prawie nie będę mówiła po polsku czy angielsku:D
-
Na co tylko masz ochotę! Od warzyw i owoców (wielu nam nieznanych), pieczonego na rożnie prosiaczka w całości, porzez tkane tkaniny, odzież (kupilem sobie 2 fajne koszule :-)), biżuteria, pamiątki...
-
Ano jest, w koncu to budowali potomkowie hiszpańskich kontwistadorow a nie Inkowie :-))
-
To bylo jedno z niewielu miejsc w Meksyku, gdzie poczulem sie dziwnie :-)
-
Napewno! Dla chcacego nic trudnego :-)
-
najważniejsze żeby rano widzieć :)
-
tak wiem oglądałem wszystkie filmy.A miasto Durango znam z filmów jeszcze tych z Bagartem z tego co pisałeś tam nadal jest niezły dziki zachód
-
może któregoś dni ja tam dotrę
-
Tak, jak na dłużej to trochę się zmienia perspektywa, prawda?
A co do hiszpańskiego to trochę inaczej: zaczęłam się uczyć, żeby jechać do Hiszpanii, a jak już się nauczyłam tyle, żeby się dogadać, to stwierdziłam, że szkoda do Europy i że można dalej.
Tylko zawsze się właśnie wszyscy dziwią słysząc, że w Hiszpanii jeszcze nie byłam...
Ponieważ jadę sama to zakładam, że tak naprawdę o większości miejsc i kierunku trasy będę decydować już w trakcie:D -
tylko dlaczego tak mało zdjęć ? :)
-
:)
Bardzo mało brakowało, a byłyby Indie albo Chiny, bo ceny do Am.Pd były jak dla mnie masakryczne - i kiedy już właściwie straciłam nadzieję, to jedna z wyszukiwarek pokazała mi, że jeśli wrócę dwa dni wcześniej to cena spada o 1000 zł.... - tylko dwa takie dni w sierpniu były:D
A tak naprawdę to ja wcale nie lecę do Ekwadoru tylko do Kolumbii.... ;D
Wiesz, ja po prostu chciałam coś z hiszpańskim i to było najtańsze. Tak sobie jednak myślę, że chciałabym zobaczyć trochę Ekwadoru i Peru, skoro to już tylko 'rzut beretem'
Galapagos są drogie to fakt. Ta cena byłaby jeszcze jakoś do zniesienia, gdybym jechała na krócej, a tak: przez tydzień wydałabym jakieś 1000-1500 USD a potem zostaje jeszcze 35 dni, kiedy się wydaje pieniądze....
Nie mówiąc o tym, że tak naprawdę to na Galapagos chciałabym też nurkować, a wtedy koszty podskoczyły by baaaaaardzo do góry.
Czy przewiduję, że jeszcze odwiedzę Ekwador? Nie.
Ale podobnie po 2 miesiącach w Tajlandii nie przewidywałam, że rok później znowu pojadę.
Po krótkiej wizycie w Meksyku w ubiegłym roku w życiu bym nie powiedziała, że wrócę...
A hiszpańskiego to ja się przecież zaczęłam uczyć, żeby Hiszpanię odwiedzić.... a teraz jadę do kolejnych krajów hiszpańskojęzycznych, a w samej Hiszpanii jeszcze nie byłam.... Więc nigdy nie wiadomo - już nie żałuję, że czegoś nie widziałam, cieszę się z tego co udało mi się zobaczyć;)
Pewnie w przyszłym roku już do hiszpańskojęzycznego kraju nie pojadę, bo ten raz traktuję w pewnym sensie jako takie zamknięcie mojej edukacji z hiszpańskiego - i się dodatkowo zastanawiam nad zdaniem jakiegoś egzaminu (bo przygotowania zmotywowałyby mnie do jeszcze większej pracy) więc chciałabym ten czas wykorzystać przede wszystkim językowo.
Tym razem jadę sama więc jest szansa, że przez prawie półtora miesiąca pewnie prawie nie będę mówiła po polsku czy angielsku:D
-
Na co tylko masz ochotę! Od warzyw i owoców (wielu nam nieznanych), pieczonego na rożnie prosiaczka w całości, porzez tkane tkaniny, odzież (kupilem sobie 2 fajne koszule :-)), biżuteria, pamiątki...
-
Ano jest, w koncu to budowali potomkowie hiszpańskich kontwistadorow a nie Inkowie :-))