Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 820
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
też mi się wydawało, że to węgierski, może Kohunlich nie kojarzy się z kosmitami. Na pewno w jednej książce było o Tulum i tzw. bogu pszczół, to pamiętam, czytałem ze 20 lat temu :)
-
Jezyk brzmi jak wegierski. W tym filmie jest akurat tylko mowa o Chichen-Itza, natowiast o Kohunlich ani slowa. Z tego co jeszcze sam pamietam z dawnych czasow, to Daeniken upodobal sobie stelle z Palenque, ktore jego zdaniem przedstawiaja kosmonautow w kombinezonach :-)
-
filmik znalazłem w dziwnym języku :
http://www.youtube.com/watch?v=EppG438wiNk&feature=related
-
na 100 % w jakiejś książce pisał o Chichen i o Tulum
-
O tak? Nie wiedzialem...
-
Deniken tam był na 100 %
-
No wlasnie: dlaczego Cie tam nie bylo? :-)) A czy dotarlas do Becan, Chicanna i Xpujil? Bo to niedaleko.
-
Dlaczego mnie tam nie było? Chciałam wrócić do Meksyku, teraz po prostu muszę
-
Przeczytałam reportaż z prawdziwą przyjemnością! Większość z opisanych archeologicznych miejsc zwiedziłam, choć nie tyle co Pan Panie Smoku (także w wynajętym samochodzie). Podobnie - Uxmal uważam za najpiekniejsze miasto z obejrzanych w rejonie. Dziwiło mnie, że Chichen-Itza została jednym z cudów świata (nie ujmując nic z piękna miejsca, ale ja i tak głosowałam na zupełnie inne po drugiej stronie półkuli ziemskiej, które niestety nie zostało cudem). Anegdota o kluczu jest rewelacyjna, a jej opis mówi o przyjaznych Meksykańczykach. Mam podobne doświadczenia (odnośnie ludzi, nie przygody z kluczami), choć obawiałam się tej podróży w wynajętym wozie. Duża zasługa mojego Pana znającego hiszpański, myślę, że tubylcy doceniają próby porozumiewania w ich języku. Zazdroszczę kąpieli w różnych cenote, mnie nie było dane trafić na wystarczająco czyste, które zachęcałyby do pływania. Och, powspominałam sobie czytając ten reportaż!
-
Dziękuję za odwiedzenie Madery (oraz za wszystkie plusy i komentarze)!
Miło było wyjechać po egzaminach, chociaż trochę stresu związanego z rekrutacją na studia jeszcze mnie wtedy czekało... Na szczęście na początku lipca okazało się, że nie było powodu do zmartwień - dostałam się na moją wymarzoną geografię :).
-
też mi się wydawało, że to węgierski, może Kohunlich nie kojarzy się z kosmitami. Na pewno w jednej książce było o Tulum i tzw. bogu pszczół, to pamiętam, czytałem ze 20 lat temu :)
-
Jezyk brzmi jak wegierski. W tym filmie jest akurat tylko mowa o Chichen-Itza, natowiast o Kohunlich ani slowa. Z tego co jeszcze sam pamietam z dawnych czasow, to Daeniken upodobal sobie stelle z Palenque, ktore jego zdaniem przedstawiaja kosmonautow w kombinezonach :-)
-
filmik znalazłem w dziwnym języku :
http://www.youtube.com/watch?v=EppG438wiNk&feature=related -
na 100 % w jakiejś książce pisał o Chichen i o Tulum
-
O tak? Nie wiedzialem...
-
Deniken tam był na 100 %
-
No wlasnie: dlaczego Cie tam nie bylo? :-)) A czy dotarlas do Becan, Chicanna i Xpujil? Bo to niedaleko.
-
Dlaczego mnie tam nie było? Chciałam wrócić do Meksyku, teraz po prostu muszę
-
Przeczytałam reportaż z prawdziwą przyjemnością! Większość z opisanych archeologicznych miejsc zwiedziłam, choć nie tyle co Pan Panie Smoku (także w wynajętym samochodzie). Podobnie - Uxmal uważam za najpiekniejsze miasto z obejrzanych w rejonie. Dziwiło mnie, że Chichen-Itza została jednym z cudów świata (nie ujmując nic z piękna miejsca, ale ja i tak głosowałam na zupełnie inne po drugiej stronie półkuli ziemskiej, które niestety nie zostało cudem). Anegdota o kluczu jest rewelacyjna, a jej opis mówi o przyjaznych Meksykańczykach. Mam podobne doświadczenia (odnośnie ludzi, nie przygody z kluczami), choć obawiałam się tej podróży w wynajętym wozie. Duża zasługa mojego Pana znającego hiszpański, myślę, że tubylcy doceniają próby porozumiewania w ich języku. Zazdroszczę kąpieli w różnych cenote, mnie nie było dane trafić na wystarczająco czyste, które zachęcałyby do pływania. Och, powspominałam sobie czytając ten reportaż!
-
Dziękuję za odwiedzenie Madery (oraz za wszystkie plusy i komentarze)!
Miło było wyjechać po egzaminach, chociaż trochę stresu związanego z rekrutacją na studia jeszcze mnie wtedy czekało... Na szczęście na początku lipca okazało się, że nie było powodu do zmartwień - dostałam się na moją wymarzoną geografię :).