Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 1222
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
-
Po prostu zawodowy uśmiech na twarzy...
-
Smoku , dziękuję za pozdrowienia i informuję , że daleko mi jeszcze do pewnego kroku. Rehabilitacja w toku i sa postępy. Pozdrawiam serdecznie :) Jola
-
Dobry wieczór, Smoku :)
-
Serdecznie dziękuję za zaproszenie do Indonezji, chętnie skorzystam. Najpierw sama, a potem panowie moi - jak wrócą ze swoich wojaży. Pozdrawiam!
-
bajeczne kolory...
-
;) Jak nadrobię zaległości na moim profilu to z pewnością podzielę się zdjęciami z Turcji :)
pozdrawiam gorąco !!!
-
Indonezja, jak juz wspomnialem, zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu :-) Ciekawe, ze pracujeszz Indonezyjczykami - skad sa? Bo tam na kazdej wyspie mieszka dosc inna grupa etniczna.
Co do schronienia sie pod poklad, to przyczyna byla taka aby sie oslonic przed woda chlapiaca raz po raz po pokladzie, natomiast lezac nie odczuwalo sie tak bardzo kolysania. Podobnie bylo na Galapagos, w koncu kiedys trzeba bylo tez spac a nasza zaglowka plynela do przodu :-)
Moja zona twierdzi, ze gdzies zapisala ten przepis, ale jeszcze na niego nie natrafilem, jak znajde, to Ci go podam :-)
-
Nie będę oryginalny - podoba mi się Twoja wyprawa :D Wielce zróżnicowany i kolorowy kraj, niezwykle ciekawy.
Chrapkę na Indonezję mam od paru lat - zaczęło się od rozmów z wielce sympatycznymi i przyjaznymi Indonezyjczykami w pracy. I co tylko zobaczę coś o Indonezji, to chrapka ta robi się coraz większa :) Przyczyniasz się do tego swoją wyprawą :) Ty niedobry Ty :P
Zdziwiło mnie natomiast to, co napisałeś o tym kładzeniu się pod pokładem.. Dziwne, bo właśnie gdy zejdzie się pod pokład, to jeszcze bardziej odczuwa się skutki kołysania. Przy chorobie morskiej zaleceniem jest przebywanie na pokładzie - nie tylko ze względu na świeże, orzeźwiające powietrze (które bardzo pomaga), ale też (przede wszystkim) na stały punkt odniesienia, jakim jest horyzont (różnica "poglądów" uszu i oczu to właśnie choroba morska - oko pokazuje, że nie ma ruchu, natomiast błędnik odbiera ruch, co wprowadza mózg w zakłopotanie; dlatego pod pokładem jest bardziej odczuwalna - tam nic się nie porusza dla oczu, a błędnik robi swoje). Dodatkowo zajęcie się czymś, by odwrócić uwagę "od chorowania" ;) To pomaga :)
Wulkany są cacy :D
Mam jeszcze pytanko... udało się wyciągnąć przepis na pyszne bananowe placki? :D
-
Hejka :)
Z tego co wiem, to wzrost zapylenia atmosfery powoduje zwiększenie opadów atmosferycznych (na cząsteczkach pyłu zbierają się i kondensują cząsteczki pary), więc jakieś powiązanie wulkanów z pierunami może być ;)
Te moje pioruny to raczej sam Neptun ciskał, żeby przypomnieć, kto tu rządzi ;)
Ja zaś się wielce zadumałem nad tą Indonezją..
-
Po prostu zawodowy uśmiech na twarzy...
-
Smoku , dziękuję za pozdrowienia i informuję , że daleko mi jeszcze do pewnego kroku. Rehabilitacja w toku i sa postępy. Pozdrawiam serdecznie :) Jola
-
Dobry wieczór, Smoku :)
-
Serdecznie dziękuję za zaproszenie do Indonezji, chętnie skorzystam. Najpierw sama, a potem panowie moi - jak wrócą ze swoich wojaży. Pozdrawiam!
-
bajeczne kolory...
-
;) Jak nadrobię zaległości na moim profilu to z pewnością podzielę się zdjęciami z Turcji :)
pozdrawiam gorąco !!! -
Indonezja, jak juz wspomnialem, zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu :-) Ciekawe, ze pracujeszz Indonezyjczykami - skad sa? Bo tam na kazdej wyspie mieszka dosc inna grupa etniczna.
Co do schronienia sie pod poklad, to przyczyna byla taka aby sie oslonic przed woda chlapiaca raz po raz po pokladzie, natomiast lezac nie odczuwalo sie tak bardzo kolysania. Podobnie bylo na Galapagos, w koncu kiedys trzeba bylo tez spac a nasza zaglowka plynela do przodu :-)
Moja zona twierdzi, ze gdzies zapisala ten przepis, ale jeszcze na niego nie natrafilem, jak znajde, to Ci go podam :-) -
Nie będę oryginalny - podoba mi się Twoja wyprawa :D Wielce zróżnicowany i kolorowy kraj, niezwykle ciekawy.
Chrapkę na Indonezję mam od paru lat - zaczęło się od rozmów z wielce sympatycznymi i przyjaznymi Indonezyjczykami w pracy. I co tylko zobaczę coś o Indonezji, to chrapka ta robi się coraz większa :) Przyczyniasz się do tego swoją wyprawą :) Ty niedobry Ty :P
Zdziwiło mnie natomiast to, co napisałeś o tym kładzeniu się pod pokładem.. Dziwne, bo właśnie gdy zejdzie się pod pokład, to jeszcze bardziej odczuwa się skutki kołysania. Przy chorobie morskiej zaleceniem jest przebywanie na pokładzie - nie tylko ze względu na świeże, orzeźwiające powietrze (które bardzo pomaga), ale też (przede wszystkim) na stały punkt odniesienia, jakim jest horyzont (różnica "poglądów" uszu i oczu to właśnie choroba morska - oko pokazuje, że nie ma ruchu, natomiast błędnik odbiera ruch, co wprowadza mózg w zakłopotanie; dlatego pod pokładem jest bardziej odczuwalna - tam nic się nie porusza dla oczu, a błędnik robi swoje). Dodatkowo zajęcie się czymś, by odwrócić uwagę "od chorowania" ;) To pomaga :)
Wulkany są cacy :D
Mam jeszcze pytanko... udało się wyciągnąć przepis na pyszne bananowe placki? :D -
Hejka :)
Z tego co wiem, to wzrost zapylenia atmosfery powoduje zwiększenie opadów atmosferycznych (na cząsteczkach pyłu zbierają się i kondensują cząsteczki pary), więc jakieś powiązanie wulkanów z pierunami może być ;)
Te moje pioruny to raczej sam Neptun ciskał, żeby przypomnieć, kto tu rządzi ;)
Ja zaś się wielce zadumałem nad tą Indonezją..
Piękne zdjęcie :)