-
-
- Nazajutrz, skoro świt, jedziemy ponownie nad rzekę. Mamy odbyć typowy dla każdego turysty rejs łodziami wzdłuż brzegów Gangesu. Znowu gnamy. Waranasi realizowane było przez biuro z przysłowiową prędkością światła. Po drodze moim oczom ukazują się niewyobrażalne wprost obrazy.
Nędza biedaków, którzy właśnie tutaj, w Indiach, są ponoć tak biedni jak nigdzie indziej.
-
Komentarze
-
...o Indiach jako kraju kontrastów można było przeczytać w czasach mojego dzieciństwa w "Tomku na tropach Yeti"...
-
luciola, to nie jest tak zupełnie, bo dla nich ta ulica tam, śmierć a potem pochówek ( nie wiem czy to właściwe słowo) w rzece jest oczywista, wielu z nich o tym marzy, To jest coś czego my nie jesteśmy w stanie ani pojąc ani zrozumieć.
dziękuję za wizytę
,
pozdr. -
jak moglismy doprowadzic sie, jako ludzkosc, do takiego stanu


pozdr.