Kiedy pierwszy taki przeleciał mi dziś koło głowy, najpierw zdębiałam, potem zaczęłam szukać gorączkowo aparatu w kieszeni. Zanim byłam gotowa, stwór był już na granicy stratosfery. Potem były jeszcze trzy, aż tego udało się ustrzelić. O jakości zdjęcia nie rozmawiamy!
Używamy plików cookie Google Analytics, aby poznać statystyki odwiedzin. Zgoda jest dobrowolna –
możesz ją zmienić w każdej chwili w stopce („Ustawienia cookie”).
Polityka cookie