Komentarze do podróży Chiny - Shaolin i Xian czyli wojownicy kiedy�...
-
Hej, bardzo mi miło :) Polecam - Chiny sa niesamowite! Z biurem tez fajnie, ale naprawde bardzo polecam polecieć na własną ręke :) Powodzenia :)
-
Kasiu:) Po tej relacji pozwolę sobie zagościć na dłużej na Twoim profilu. Chiny to moje marzenie, na szczęście już w bliższej niż dalszej przyszłości do zrealizowania. Niestety na pewno z biurem turystycznym. Z przyjemnością poczytałam i obejrzałam. Chętnie zobaczyłabym więcej informacji o zwiedzanych miejscach, ale znajdę w przewodnikach opisywane obiekty i doczytam. Pozdrawiam i dziękuję za prawdziwą ucztę duchową wśród terakotowych wojaków, mnichów i muzułmanów.
-
ciekawa relacja, pozdrawiam
-
lubię takie konkretne relacje z ciekawymi zdjęciami :)
-
W Chinach byliśmy we wrześniu - i choć na tych zdjęciach akurat tego nie widać - mieliśmy fantastyczną pogodę, Na trzy tygodnie było w sumie 4 dni deszczowe. Nic na to nie poradzę że robię zdjęcia jak jest deszczowo - dlatego tych zdjęć wydaje sie dość dużo... ;) A dzielnice muzułmańskie są prawie w każdym większym chińskim mieście - historia Chin była przecież dość burzliwa. :)
I jeszcze raz się obronie - uwielbiam egzotyczną kuchnie. Już na południu Chin sie zrehabilituje - tylko miejscowe jedzonko będzie w relacji ;) pozdrawiam -
Przy taaaakiej podróży cóż można napisać, aby jej nie... spieprzyć ;-) Może zabrzmi to banalnie, ale świetne zdjęcia, w dodatku okraszone świetnym tekstem, z wieloma praktycznymi informacjami... oby więcej takich podróży na kolumerku!!!
-
ciekawie napisane,fajnie ,ze sporo praktycznych informacji,no i fotki mowia same za siebie,pozdrawiam.
-
"Chiny w odcinkach" chcialoby sie rzec :-) To juz trzeci, a domyslam sie, ze nie ostatni. Z Twojego opisu rysuje sie pewien obraz Chin, ktory rozni sie od mojego wyobrazenia o tym kraju, tym bardziej wiec mnie tam ciagnie, aby to zobaczyc i przezyc osobiscie. Zastanawiaja mnie Twoje malo przychylne recenzje na temat chinskiej kuchni... w kontrascie z KFC. Czy to jest moze Twoj sponsor? :-)) Wspominasz tez o arabskim sklepie spozywczym. To ciekawe zobaczyc arabska spolecznosc w samym sercu Chin. Czy dowiadywalas sie skad sie tam wzieli?
Wyraznie mialas pech do pogody. Jaki to byl miesiac?
Pozdrowienia :-) -
Kasiu, relacja i zdjęcia rewelacyjne. Czekam z niecierpliwością na Guilin... Muszę jedna poprzeć Smyczka. Być w Chinach i jadać w amerykańskich Fast Foodach? To zupełnie jakby pojechać do Włoch i delektować się daniami z Pizza Hut. Przecież kuchnia chińska jest tak zróżnicowana. Mnie np. nigdy na Dalekim Wschodzie nie ciągnęło do europejskiego jedzenia. Ale cóż, de gustubus... itd. Pozdrawiam.
-
Na śniadanie w KFC i parę pocztówek już mam. Zbieram dalej.
-
Smyczku miły ! Nie krzycz na Kaśke! Zrehabilituje się kulinarnie już w Yangshuo... Na obronę dodam, że skapitulowałam w Pekinie dopiero po 5 dniach! To chyba kolendra mnie tak wykończyła... ;p
-
Kaśka.....Chiny i jedzonko w KFC????????????????
Świat sie kończy!!!!!!!!!!!! -
Twoje zdjecia ogladnalem z wielka przyjemnoscia. Jestem pod wrazeniem Twoich umiejetnosci i wrazliwosci na otaczajacy Cie swiat. Z tekstem sie bede zaznajamial przy kawie w kolejne poranki... :-)
-
Bardzo ciekawy opis, aczkolwiek nie do końca zachęcający ;-). Podziwiam piękne deszczowe fotki, jedne z ładniejszych w tym serwisie.
-
Duży plus za informacje praktyczne i umiejętność robienia ciekawych zdjęć przy "niezbyt sprzyjającej" pogodzie.