Komentarze użytkownika mapew, strona 981
Przejdź do głównej strony użytkownika mapew
-
nawet bez roweru nie zdecydowalbym sie dobrowolnie przejsc takim mostkiem :-)
-
znowu serdecznie Ci dziekuje za plusiki :-)
-
ja tez sie czesto zastanawialem nad tym, i tez nie wiem, jak teraz wyglada tam zycie. Ale kraj ten jest nawiedzany stale przez katastrofy i ludzie nauczyli sie chyba zyc z tym. Np. ja bylem tam krotko po tragicznym tsunami w 2004 r (na plazy nad zatoka Bengalska widac bylo jeszcze slady, ile plazy urwala woda)
-
Piotrze, serdecznie dziekuj za odwiedziny i tyle plusow! :-))
-
serdecznie dziekuje Smoku za kolejne odwiedziny i plusiki :)
A ja jeszcze nie zdazylem przeczytac Twojego Meksyku :-(
Ale wiesz dlaczego :-)
A poza tym bylem dzis caly dzien w drodze i robilem nowe zdjecia :-)
-
a slon zjadl wlasnie choinke ;-)
-
takie widzialem tez w Wietnamie, ale przyznam, ze mi to zupelnie nie smakowalo, wiec tylko symbolicznie sprobowalem
-
zdjecia z dalszego przebiegu bede sukcesywnie dodawal, ale z opisem podrozy to u mnie jak wiesz jest ciezko :-)
Ale moze napisze cos pod poszczegolnymi zdjeciami, jak mi sie cos ciekawego nasunie na mysl :-)
W kazdym razie do Birmy naprawde warto pojechac, kraj ten chyba najbardziej mnie zafascynowal do tej pory. Na kazdym kroku odkrywa sie cos nowego, nieznanego, egzotycznego. Wszedzie duzo mnichow, kobiety i dzieci z twarzami pomalowanymi pasta z tanaki, mezczyzni w longyi (cos w rodzaju spodnicy, w sumie prostokatny plat materialu), niezliczone pagody - nawet w najmniejszych wioskach, i przede wszystkim niezwykle sympatyczni mieszkancy.
Ciekawostka jest np. tez to, ze do wszystkich swiatyn (pagod) mozna wstapic tylko boso. I w odroznieniu od innych krajow boso znaczy na prawde boso, tzn. tez bez skarpetek. A do terenu swiatyni zalicza sie nie tylko budynek, lecz i caly obszar wokolo, nieraz bardzo rozlegly. Pamietam np. jaka meczarnia bylo przejscie przez potezny plac z nagrzanymi w sloncu i parzacymi w stopy plytami w drodze do Zlotej Skaly w Kyaikto. I nawet na ruiny olbrzymiej, nieukonczonej pagody w Mingun mozna bylo wejsc tylko boso, po starych i zmurszalych i porosnietych kamieniach. Ciekawe wrazenie. W sumie na ogol zostawialismy czesto nasze obuwie i skaretki juz przy wysiadaniu w naszym mikrobusiku.
-
serdecznie dziekuje, Agnieszko :-))))
-
:)
Ja robilem to zdjecie w sumie tylko z powodu tych kwiatkow :-)
Sam meczet juz wczesniej x razy fotografowalem
-
nawet bez roweru nie zdecydowalbym sie dobrowolnie przejsc takim mostkiem :-)
-
znowu serdecznie Ci dziekuje za plusiki :-)
-
ja tez sie czesto zastanawialem nad tym, i tez nie wiem, jak teraz wyglada tam zycie. Ale kraj ten jest nawiedzany stale przez katastrofy i ludzie nauczyli sie chyba zyc z tym. Np. ja bylem tam krotko po tragicznym tsunami w 2004 r (na plazy nad zatoka Bengalska widac bylo jeszcze slady, ile plazy urwala woda)
-
Piotrze, serdecznie dziekuj za odwiedziny i tyle plusow! :-))
-
serdecznie dziekuje Smoku za kolejne odwiedziny i plusiki :)
A ja jeszcze nie zdazylem przeczytac Twojego Meksyku :-(
Ale wiesz dlaczego :-)
A poza tym bylem dzis caly dzien w drodze i robilem nowe zdjecia :-) -
a slon zjadl wlasnie choinke ;-)
-
takie widzialem tez w Wietnamie, ale przyznam, ze mi to zupelnie nie smakowalo, wiec tylko symbolicznie sprobowalem
-
zdjecia z dalszego przebiegu bede sukcesywnie dodawal, ale z opisem podrozy to u mnie jak wiesz jest ciezko :-)
Ale moze napisze cos pod poszczegolnymi zdjeciami, jak mi sie cos ciekawego nasunie na mysl :-)
W kazdym razie do Birmy naprawde warto pojechac, kraj ten chyba najbardziej mnie zafascynowal do tej pory. Na kazdym kroku odkrywa sie cos nowego, nieznanego, egzotycznego. Wszedzie duzo mnichow, kobiety i dzieci z twarzami pomalowanymi pasta z tanaki, mezczyzni w longyi (cos w rodzaju spodnicy, w sumie prostokatny plat materialu), niezliczone pagody - nawet w najmniejszych wioskach, i przede wszystkim niezwykle sympatyczni mieszkancy.
Ciekawostka jest np. tez to, ze do wszystkich swiatyn (pagod) mozna wstapic tylko boso. I w odroznieniu od innych krajow boso znaczy na prawde boso, tzn. tez bez skarpetek. A do terenu swiatyni zalicza sie nie tylko budynek, lecz i caly obszar wokolo, nieraz bardzo rozlegly. Pamietam np. jaka meczarnia bylo przejscie przez potezny plac z nagrzanymi w sloncu i parzacymi w stopy plytami w drodze do Zlotej Skaly w Kyaikto. I nawet na ruiny olbrzymiej, nieukonczonej pagody w Mingun mozna bylo wejsc tylko boso, po starych i zmurszalych i porosnietych kamieniach. Ciekawe wrazenie. W sumie na ogol zostawialismy czesto nasze obuwie i skaretki juz przy wysiadaniu w naszym mikrobusiku. -
serdecznie dziekuje, Agnieszko :-))))
-
:)
Ja robilem to zdjecie w sumie tylko z powodu tych kwiatkow :-)
Sam meczet juz wczesniej x razy fotografowalem