Ocenione komentarze użytkownika arnold.layne, strona 185
Przejdź do głównej strony użytkownika arnold.layne
-
Już przeszła. Ale stan wody jest nadal wysoki.
-
Fakt, macie rację oboje ;-)
-
Wojtek ma rację ;-)
-
Chyba na błonkę Piotrze... ;-))
-
Nie do wiary, tak mało ludzi na moście ;-)
-
Leszek, daję plusa, i czekam na relacje z kolejnych pobytów w Pradze. W końcu pierwsza miłość jest ważna, ale te kolejne również :-))
-
City_Hopperze, jak tyś tam wlazł? ;-))
-
No nie, muszę to napisać ;-))
W latach osiemdziesiątych mój znajomy pracował w fabryce "Polfer" na warszawskim Muranowie. W dziale doświadczalnym pracował jakiś dziwny facet, nie chadzał z kolegami z pokoju na wódkę czy piwo, nie słuchał muzyki, nie oplotkowywał intensywnie wad i zalet koleżanek - czy w ogóle kobiet - interesowały go tylko tulipany które namiętnie hodował. Pewnego dnia przyszedł do pracy, i ze zgrozą stwierdził, że otrzymane z Holandii - za dewizy zresztą - cebulki nowych odmian tulipanów, zniknęły. Krótkie śledztwo wykazało, że winni są koledzy z pokoju. Poprzedniego dnia mieli co nieco do wypicia, a z braku konkretniejszej zakąski wykorzystali na zagrychę owe nieszczęsne cebulki...
-
Ja nie ponawiam podziękowań, ja je poczwarzam ;-))
-
Skoro puste, to trzeba do najbliższego sklepu po pełne się udać ;-)
-
Już przeszła. Ale stan wody jest nadal wysoki.
-
Fakt, macie rację oboje ;-)
-
Wojtek ma rację ;-)
-
Chyba na błonkę Piotrze... ;-))
-
Nie do wiary, tak mało ludzi na moście ;-)
-
Leszek, daję plusa, i czekam na relacje z kolejnych pobytów w Pradze. W końcu pierwsza miłość jest ważna, ale te kolejne również :-))
-
City_Hopperze, jak tyś tam wlazł? ;-))
-
No nie, muszę to napisać ;-))
W latach osiemdziesiątych mój znajomy pracował w fabryce "Polfer" na warszawskim Muranowie. W dziale doświadczalnym pracował jakiś dziwny facet, nie chadzał z kolegami z pokoju na wódkę czy piwo, nie słuchał muzyki, nie oplotkowywał intensywnie wad i zalet koleżanek - czy w ogóle kobiet - interesowały go tylko tulipany które namiętnie hodował. Pewnego dnia przyszedł do pracy, i ze zgrozą stwierdził, że otrzymane z Holandii - za dewizy zresztą - cebulki nowych odmian tulipanów, zniknęły. Krótkie śledztwo wykazało, że winni są koledzy z pokoju. Poprzedniego dnia mieli co nieco do wypicia, a z braku konkretniejszej zakąski wykorzystali na zagrychę owe nieszczęsne cebulki... -
Ja nie ponawiam podziękowań, ja je poczwarzam ;-))
-
Skoro puste, to trzeba do najbliższego sklepu po pełne się udać ;-)