Otrzymane komentarze dla użytkownika snickers1958, strona 282
Przejdź do głównej strony użytkownika snickers1958
-
...może parę do anioła z Place Emile Hamilus?...
-
Tomku, Twoje podróże nie są skromne, Twoje podróże są bardzo ciekawe, naszpikowane treścią jakże dla mnie cenną. Wielokrotnie mówiłem, że nie w każde miejsce uda mi się dotrzeć w tym stuleciu a to co widzę u Ciebie i innych naszych kolumberowych przyjaciół jest zawsze wielką siłą do wszelkich inspiracji, planów, i całkiem "realnych" choć wirtualnych podróży. Cieszę się kiedy mogę czytać o podobnych zdarzeniach, przygodach, przykrych incydentach w naszych podróżach bo to świadczy o tym, że nie tylko osobowo jesteśmy w jakiś sposób źle przygotowani czy niedouczeni w pokonywaniu tych podróżniczych barier. Na przyszłość chętnie bym poznał Twoje GPS-owe przygody z innych krajów, tak przy okazji jeśli będziesz w temacie. Pozdrawiam i do zobaczenia w Twoim kąciku podróży.
-
W swietle tego, co tu ponizej przeczytalem, to musze przyznac, ze moje podroze nawet te najdalsze, maja sie nijak do wysilku, ktory Ty włozyles i nadal wkladasz we wszystkie swoje wyprawy. Dlatego tym bardziej doceniam Twoje zainteresowanie moja skromna wyprawa do Izraela i Jordanii.
Z tym moim arabskim, to Twoja pochwale bardzo cenie, ale jest ona o wiele bardziej na wyrost :-) Jezyk to bardzo trudny i opanowanie go do punktu, w ktorym mozna by prowadzic jaka taka rozmowe, wydaje sie byc dlugie i mozolne. Niemniej oceniam te przygoda lingwistyczna pozytywnie :-)
GPS to osobna historia :-) W sumie niewiele z niego korzystam, ale jesli juz jestem zmuszony, to dosc czesto dochodzi do podobnych scysji. Przezylem kilka GPS-owych przygod w Hiszpanii, RPA i Islandii, ale to juz inna historia...
Bardzo Ci dziekuje za mila wizyte i liczne jakze sympatyczne komentarze, ktore sa ozdoba moich zdjec i tekstu.
Pozdrawiam Cie noworocznie i zycze ciekawych podrozy.
-
:-)... zauważyłem Twoją Tajlandię i niebawem tam wrócę bo widzę, że standardowo pokazujesz piękno tamtych stron. Pozdrawiam.
-
Mnie się bardzo podobał Luksemburg.
Twoja sekunda też!
Pozdrawiam-)
-
...Irenko , a co przedstawia?...
-
Rzeźba tej autorki jest na dworcu kolejowym w Zurichu.
-
...czyli, Sławku, kule ziemską już obkręciłeś i to chyba więcej niż raz!...
...a co do jesiennych wspomnień z łódzkich Łagiewnik, to tej zimy muszą nam one zastapić śnieżne krajobrazy. choć chyba w Twoim regionie tej zimy macie więcej ... :-) ...
...miło, ze zajrzałeś, Sławku, w jesienne klimaty ... :-) ... !
-
...wcale nie trudno wyliczyć i nie tajemnica, a więc będzie to jakieś 1800km. 1800km w jednym miesiącu bo mówię tu tylko o dojazdach do pracy licząc około 25 dni roboczych, wynikających z dyżurów. W tym roku sezon rozpocząłem jakoś pod koniec marca i zakończyłem ( nie tylko sezon ) we wrześniu. Oprócz tego kręcę się po okolicznych kniejach i zakamarkach tak, że miesiąc można zamknąć w 2000km. Zatem ten sezon zamknąłem jakimiś 12000km. W tamtym roku (2012) ponad 15000km z wyjazdem do Anglii, 2011 i 2010 podobnie jakoś lekko ponad 10 tyś. Dwuletni pobyt w Londynie(2007 - 2009) zamknąłem 30000km. Mam taki mały niesmak jak zamykam licznik lekko ponad 10000km, ale stan licznika wymuszała jakby moja specyfika pracy. Jeżeli zaś chodzi o turystykę zagraniczną, to w zależności od liczebności atrakcji architektonicznych, staram się przebywać dystanse od 100 do 250km (długie , letnie dni , 12 -17 godzin jazdy i zwiedzania), jak widzisz Piotrze, chorobliwie lubię kręcić korbą... (przepraszam innych Kolumberowiczów za nieskromność)...
-
...masz rację Piotrze, te londyńskie panoramy przyprawiają człowieka o wielkie westchnienia...
-
...może parę do anioła z Place Emile Hamilus?...
-
Tomku, Twoje podróże nie są skromne, Twoje podróże są bardzo ciekawe, naszpikowane treścią jakże dla mnie cenną. Wielokrotnie mówiłem, że nie w każde miejsce uda mi się dotrzeć w tym stuleciu a to co widzę u Ciebie i innych naszych kolumberowych przyjaciół jest zawsze wielką siłą do wszelkich inspiracji, planów, i całkiem "realnych" choć wirtualnych podróży. Cieszę się kiedy mogę czytać o podobnych zdarzeniach, przygodach, przykrych incydentach w naszych podróżach bo to świadczy o tym, że nie tylko osobowo jesteśmy w jakiś sposób źle przygotowani czy niedouczeni w pokonywaniu tych podróżniczych barier. Na przyszłość chętnie bym poznał Twoje GPS-owe przygody z innych krajów, tak przy okazji jeśli będziesz w temacie. Pozdrawiam i do zobaczenia w Twoim kąciku podróży.
-
W swietle tego, co tu ponizej przeczytalem, to musze przyznac, ze moje podroze nawet te najdalsze, maja sie nijak do wysilku, ktory Ty włozyles i nadal wkladasz we wszystkie swoje wyprawy. Dlatego tym bardziej doceniam Twoje zainteresowanie moja skromna wyprawa do Izraela i Jordanii.
Z tym moim arabskim, to Twoja pochwale bardzo cenie, ale jest ona o wiele bardziej na wyrost :-) Jezyk to bardzo trudny i opanowanie go do punktu, w ktorym mozna by prowadzic jaka taka rozmowe, wydaje sie byc dlugie i mozolne. Niemniej oceniam te przygoda lingwistyczna pozytywnie :-)
GPS to osobna historia :-) W sumie niewiele z niego korzystam, ale jesli juz jestem zmuszony, to dosc czesto dochodzi do podobnych scysji. Przezylem kilka GPS-owych przygod w Hiszpanii, RPA i Islandii, ale to juz inna historia...
Bardzo Ci dziekuje za mila wizyte i liczne jakze sympatyczne komentarze, ktore sa ozdoba moich zdjec i tekstu.
Pozdrawiam Cie noworocznie i zycze ciekawych podrozy. -
:-)... zauważyłem Twoją Tajlandię i niebawem tam wrócę bo widzę, że standardowo pokazujesz piękno tamtych stron. Pozdrawiam.
-
Mnie się bardzo podobał Luksemburg.
Twoja sekunda też!
Pozdrawiam-) -
...Irenko , a co przedstawia?...
-
Rzeźba tej autorki jest na dworcu kolejowym w Zurichu.
-
...czyli, Sławku, kule ziemską już obkręciłeś i to chyba więcej niż raz!...
...a co do jesiennych wspomnień z łódzkich Łagiewnik, to tej zimy muszą nam one zastapić śnieżne krajobrazy. choć chyba w Twoim regionie tej zimy macie więcej ... :-) ...
...miło, ze zajrzałeś, Sławku, w jesienne klimaty ... :-) ... ! -
...wcale nie trudno wyliczyć i nie tajemnica, a więc będzie to jakieś 1800km. 1800km w jednym miesiącu bo mówię tu tylko o dojazdach do pracy licząc około 25 dni roboczych, wynikających z dyżurów. W tym roku sezon rozpocząłem jakoś pod koniec marca i zakończyłem ( nie tylko sezon ) we wrześniu. Oprócz tego kręcę się po okolicznych kniejach i zakamarkach tak, że miesiąc można zamknąć w 2000km. Zatem ten sezon zamknąłem jakimiś 12000km. W tamtym roku (2012) ponad 15000km z wyjazdem do Anglii, 2011 i 2010 podobnie jakoś lekko ponad 10 tyś. Dwuletni pobyt w Londynie(2007 - 2009) zamknąłem 30000km. Mam taki mały niesmak jak zamykam licznik lekko ponad 10000km, ale stan licznika wymuszała jakby moja specyfika pracy. Jeżeli zaś chodzi o turystykę zagraniczną, to w zależności od liczebności atrakcji architektonicznych, staram się przebywać dystanse od 100 do 250km (długie , letnie dni , 12 -17 godzin jazdy i zwiedzania), jak widzisz Piotrze, chorobliwie lubię kręcić korbą... (przepraszam innych Kolumberowiczów za nieskromność)...
-
...masz rację Piotrze, te londyńskie panoramy przyprawiają człowieka o wielkie westchnienia...