Ajax Loader Ładuję ...

9 +
2008-07-03

Podróż Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście

Opisywane miejsca: Rzym
Typ: Inna

Rzym – Wieczne Miasto, mit, który od wieków rozpala wyobraźnię podróżników. Choć napisano o nim tomy, nie przestaje generować nowych fantazji. Miasto krwawych cezarów i artystów przeklętych, miejsce, o którym pisał Goethe: „Nikt, kto choć raz widział Rzym, już nigdy nie będzie do końca nieszczęśliwy”.

Podczas włoskich wojaży Rzym udało mi się jedynie doświadczyć w tempie zbliżonym do prędkości roju  spadających meteorów podczas kilku letnich dni spędzonych w amoku między termami Karakalli i fontannami przy Piazza Navona, co miało skutek tak rozdrażniający, że w fantastycznych planach (do szybkiej realizacji) ułożyłam sobie niezliczoną ilość tras pozwalających smakować rzymskie uroki na dziesiątki sposobów. Jednak klucz, według którego odkrywanie miasta wydaje mi się niezaprzeczalnie najbardziej atrakcyjne, pasuje najlepiej do bram rzymskiej wytwórni filmowej Cinecittà i wiąże się z dziesiątkami filmów, które unieśmiertelniły miasto na srebrnej taśmie.

Cinecittà – przedostatni przystanek metra – w latach 60. europejskie Hollywood, obecnie miejsce pielgrzymek nawiedzonych maniaków X Muzy i nadal „zakład pracy” wielu filmowców z całego świata – rozsławione zostało głównie za sprawą późnych filmów Federico Felliniego, który w swych dziełach (najdobitniej w „Wywiadzie”) dał wyraz wielkiemu przywiązaniu i oczarowaniu magią, którą również on sam wywoływał w tym miejscu. Kwintesencją rzymskiego stylu Felliniego pozostaje nieprzerwanie od blisko półwiecza „Słodkie życie”, film, którym Anita Ekberg i Marcello Mastroianni zapewnili sobie nieśmiertelność, kąpiąc się w blasku gwiazd w fontannie di Trevi. To, że dzisiaj w letnie dni zamoczenie ręki w tej, niemałej przecież, marmurowej misie wymaga przedarcia się przez pierścienie turystów, zawdzięczamy głównie wspomnianej scenie, być może najsłynniejszej w dziejach kina.  I choć nieopodal, przy Piazza Navona – w miejscu dawnego stadionu sportowego Domicjana, znajduje się równie urodziwa Fontanna Czterech Rzek dłuta Berniniego, to przede wszystkim di Trevi zdobi tysiące souvenirów  wysypujących się z licznych budek usytuowanych przy trasach spacerowych miasta.

Ze „Słodkim życiem” wiąże się także via Veneto – jedna z najelegantszych ulic miasta, która lata świetności ma wprawdzie już za sobą, ale na której nadal znajdują się ambasady największych państw świata, najelegantsze hotele i restauracje pełne gwiazd z ferrari tłoczącymi się przy chodniku. Jest to też najprostsza droga, dzięki której z centrum miasta można dojść do Museo Borghese – najwspanialszej kolekcji sztuki nowożytnej w mieście (czy jest w Rzymie miejsce, o którym można pisać bez użycia superlatywu?) - na samo stanie w kolejce po bilety należy zarezerwować trochę czasu, nie wspominając o możliwości zgubienia się w muzealnych czeluściach na długie godziny.   

Po medytacji - kontemplacji spędzonej między Caravaggiem a Rafaelem, należy pozwolić podwieźć się najnowszym modelem lamborghini pod Schody Hiszpańskie, i dać się sfotografować się z najprzystojniejszym modelem/modelką  w tle, którzy prawdopodobnie kręcą się tam podczas sesji zdjęciowej dla Elle czy Vogue`a. Przy okazji w głowie wyświetlają się „Rzymskie wakacje” z Audrey Hepburn i Gregory Peckiem, i  po prostu wiadomo, że do szczęścia nie trzeba nic więcej. Innym rzymskim obowiązkiem turystycznym– tym razem dla miłośników barokowej sztuki i awangardowych filmów są miejsca związane z życiem i twórczością jednego z najbardziej temperamentnych malarzy wszechczasów – Michelangelo Merisi znanego światu jako Caravaggio.  Znajomość jego biografii, znakomicie sfilmowanej przez angielskiego reżysera Dereka Jarmana (film zatytułował po prostu „Caravaggio”), wręcz obliguje kinomaniaków i koneserów sztuki do wyprawy po niezwykłej urody obiektach, przede wszystkim kościołach (San Luigi dei Francesi, Santa Maria del Popolo i oczywiście Muzea Watykańskie z najsłynniejszym płótnem – potężnych rozmiarów Zdjęciem z krzyża ).

Na koniec zwiedzania (który jest jednocześnie początkiem planów kolejnych rzymskich wakacji) - nostalgiczna przerwa  przy murach Zamku Świętego Anioła, skąd Tosca rzuciła się do mętnych wód Tybru, by swym ostatnim tchnieniem wyciskać wzruszenie z serc melomanów pod każdą szerokością geograficzną.

I tak da capo al fine, gdyż kto choć raz był w Rzymie, ten zawsze będzie pragnął doń wrócić.

  • Diamenty
  • Codzienny teatr przy Zamku Świętego Anioła
  • Kwadratowe Koloseum w dzielnicy EUR
  • W mackach ośmiornicy przy Piazza Navona
  • W środku mroźniej, rzymskiej zimy
  • Fontanna żółwi przy Piazza Mattei
  • Fukajace wodą lwy, a vis-a - vis Ekstaza ś. Teresy dłuta Berniniego
  • 25712683 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712684 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712685 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712686 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712687 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712688 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • 25712689 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście
  • Fontanna di Trevi
  • 25712691 - Rzym Filmowy zawrót głowy w Wiecznym Mieście

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. pt.janicki
    pt.janicki (11.01.2013 11:06) +1 + -
    ...też dopiero raz byliśmy z Panią Janicką w Wiecznym Mieście! Czyli dużo przed nami?...
  2. 23slawo
    23slawo (09.01.2013 13:07) +2 + -
    kto choć raz był w Rzymie, ten zawsze będzie pragnął doń wrócić
    ja również podpisuję się pod tym stwierdzeniem
  3. lmichorowski
    lmichorowski (22.01.2012 1:30) +2 + -
    Rzym rzeczywiście inspirował wielu filmowców. Do cytowanych przez Ciebie dzieł dodałbym koniecznie "Rzym" ("Roma") Federico Felliniego z 1972 roku i "Rzym miasto otwarte" ("Roma citta aperta") Roberto Rosseliniego z 1945 roku (zresztą jednym z autorów scenariusza tego filmu był Federico Fellini). A miasto jest samo w sobie urzekające i najlepiej zwiedzać je bez specjalnego planu, po prostu zacząć od jakiegoś "highlightu" a potem pójść "na żywioł". Sam byłem w Rzymie kilkakrotnie, zaliczyłem główne zabytki, ale ciągle mam duży niedosyt i myślę, że kolejna wizyta w Wiecznym Mieście byłaby dla mnie odkrywaniem wielu nieznanych miejsc.
dolcevita1

dolcevita1

Karolina Bykowska
Punkty: 19191