Ładuję...

kolumber.pl


19 sierpnia 2018 (niedziela)

To nasz trzeci wyjazd do Hiszpanii, oczywiście na wycieczkę objazdową z tym co zawsze biurem podróży. Poprzednio byliśmy w Andaluzji i Katalonii, tym razem priorytetem jest Kraj Basków. Trasa wydaje nam się bardzo atrakcyjna, jedynym miastem, które już odwiedziliśmy jest Barcelona, ale tam mogłabym spędzić wiele czasu, tym bardziej, że nie widziałam kamienic Gaudiego, a przeglądając blogi podróżnicze znalazłam obiekt - cudo Szpital św. Pawła. 

Wyposażona w wiedzę z wielu blogów, korzystałam a jakże również z Kolumbera, z przewodnikiem po Hiszpanii w niedzielę 19 sierpnia o godz.21.40 z warszawskiego Okęcia lecimy do Porto, które stanowi pierwszy punkt programu wycieczki zatytułowanej Hiszpania - wzdłuż Zatoki Biskajskiej.

Porto 2018-08-22

20 sierpnia 2018 ( poniedziałek).

W Porto lądujemy przed 1 po prawie 4 godz.lotu. Tradycją naszych wyjazdów staje się oczekiwanie na autokar, co biorąc pod uwagę godzinę i odległość od miejsca noclegu nie należy do moich ulubionych niespodzianek. Tym razem pilot nie może dodzwonić się do kierowcy, znajduje co prawda przypuszczalnie ten autokar, który powinien zawieźć nas do Bragi, ale jest on bez kierowcy. Na szczęście sytuacja wyjaśnia się dość szybko i wkrótce jesteśmy w hotelu, gdzie czeka na nas przygotowany wcześniej prowiant, który trudno zjeść o tej porze, ale jest świetnym lunchem na czas zwiedzania Porto.

Po kilku godzinach snu wyruszamy do Porto. Dzień wstaje bezchmurny, wkrótce robi się upalnie. Na intensywnie niebieskim niebie żarzy się kula słońce. Po ostatnich lizbońskich deszczowych doświadczeniach, cieszy mnie taka pogoda, choć lekko nie będzie.

Początki miasta sięgają starożytnych Greków, którzy nad rzeką Douro zwaną przez nich Złotą Rzeką zakładają osadę Cale. Za czasów rzymskich na brzegach rzeki leżą już 2 osady, na lewym brzegu Cale, a po przeciwnej stronie Portus. Rzymianie kolonizują półwysep po wojnach z Kartaginą. Po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego półwysep najeżdżany jest przez plemiona germańskie. Wizygoci zdobywają półwysep w 6 w. ustanawiając stolicę w Toledo. Siła ich rządów polegająca na ustanowieniu królestwa elekcyjnego, co wymaga stałej współpracy między arystokratycznymi rodami, staje się w 711 r. ich słabością. Brak porozumienia co do wyboru nowego monarchy sprawia, że na półwyspie pojawiają się wyznawcy nowej religii z Afryki Północnej, władca Tangeru z oddziałami zbrojnymi. W ciągu 3 lat podbijają oni półwysep. W 718 r. w bitwie pod Covadongą w Asturii zostają pokonani i od tego wydarzenia zaczyna się rekonkwista. W 50 lat później wasal króla Alfonsa III, pierwszy samozwańczy hrabia Portugalii, Vimera Peres zdobywa Porto. Teren między rzekami Douro i Minho zajmuje prężnie rozwijające się i rosnące w siłę księstwo Portucale. W 11 i 12 w. trwają walki o wpływy między Burgundami z Asturii. W połowie 12 w. w 1143 r. ( niektóre źródła podają, że o 4 lata wcześniej ) syn Henryka Burgundzkiego, Alfons I zwany Zdobywcą koronuje się na króla Portugalii i mimo nie uznania go przez ówczesnego papieża Lucjusza II, przy pomocy Krzyżowców odbija z rąk Maurów kolejne ziemie. Przychylność Watykanu zyskuje budując kościoły i zezwalając na zakładanie klasztorów za co w 1179r. papież Aleksander III uznaje go za pierwszego króla Portugalii.   

W Porto przyszedł na świat książę Henryk zwany Żeglarzem, syn  króla Jana I Dobrego (lub Wielkiego) twórca szkoły kartografii i astronomii uznawanej za pierwszą akademię morską, protektor żeglarzy i odkrywców, inicjator wielu wypraw  na północne i zachodnie wybrzeże Afryki. To właśnie z jego czasów pochodzi określenie mieszkańców Porto " flakojadami". Otóż w 1415 r. Portugalczycy za namową księcia Henryka wyruszają na podbój północnego wybrzeża Afryki. Mieszkańcy Porto zaopatrują statki w mięso. Okazuje się, że po zapeklowaniu i wysuszeniu przewidywanej ilości mięsa, zostają tylko flaki. Zaradne kobiety żywią nimi pozostałych na lądzie członków rodzin doprowadzając do perfekcji przygotowywane z nich dania.

Zwiedzanie Porto zaczynamy od spaceru przez park Jardim da Cordoaria (Ogród Joao Chagas). Okazałe platany dolną część pnia mają zniekształconą, przypomina ona ogromną gruszkę. To nie inny rodzaj platanów. Drzewa te są chore na raka pnia!

Przechodzimy na Stare Miasto. Podziwiamy Kościoły Karmelitów i Karmelitanek rozdzielone zgodnie z ówczesnymi regułami wąską dwuokienną kamienicą w której jeszcze do niedawna mieszkała rodzina z Porto. Po prawej  stronie kościoła znajduje się miejsce niewarte wspomnienia w jakimkolwiek przewodniku, milczą o nim wszystkie, a które swój prestiż zawdzięcza fontannie będącej najprawdopodobniej genezą Gryffindora, jednego z 4 domów w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.                                                                    

Ogromne wrażenie robi Wieża Duchownych (Torre dos Clèrigos), którą często nazywają, zapewne przez bliskość brzmienia Wieżą Kleryków. Wchodzimy do budynku dworca kolejowego z pięknym przedsionkiem wyłożonym azulejos tworzącymi obrazy z historii Portugalii. Sceny batalistyczne dotyczące rekonkwisty i sceny ze wsi, idylliczne scenki i sceny ciężkiej pracy tworzą niepisaną historię kraju. Nazwa dworca Estação São Bento pochodzi od klasztoru benedyktynów wybudowanego w tym miejscu w 16 w. Klasztor przetrwał do 1783r. i mimo, że został odbudowany, to po 100 latach znowu stał się ruiną. Król Karol I, mając na uwadze rozwój kolei, zarządził wybudowanie w tym miejscu budynku dworca.     

Dochodzimy do katedry, którą zwiedzamy wewnątrz. Budowę katedry datuje się na wiek 12. Początkowo trzynawowa świątynia o charakterze obronnym z romańskiego stylu zachowała masywną budowę, przypomina fortecę z potężnymi wieżami I kolebkowe sklepienie nawy głównej. Przez wieki dokonano wielu architektonicznych zmian. W 13 w. na portalu głównym pojawiła się gotycka rozeta. Era baroku przynosi kolejne przebudowy Katedry – nie tylko jej wnętrza, ale również zewnętrznej bryły. W 18 w. dobudowano na wieżach kopuły. Wnętrze kościoła otrzymało nowy rokokowy ołtarz, który powstał w latach 1727-1729. Jest to jeden z najważniejszych przykładów sztuki baroku w Porto. W ołtarzu umieszczono złocone figury św. Jana Nepomucena (João Nepomuceno), św. Benedykta (São Benedito), św. Bernarda (São Bernardo) i św. Bazylego (São BasílioW. W zdobnictwie katedry wykorzystano technikę talha dourada wykonując dekoracje roślinne, kapitele i lambrekiny. Katedra urzeka spokojem i elegancją.

Na przestrzeni wieków, jako najważniejszy kościół Porto, była katedra świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Do tych najważniejszych należy niewątpliwie ślub Joao I (króla Jana I Wielkiego ) z córką Jana z Gandawy, Filipą Lancaster w 1387 r. Mariaż ten był w pewien sposób spłaceniem długu, jaki zaciągnął portugalski król przy obejmowaniu tronu przy znacznej pomocy Anglików właśnie. Pomimo takiego, raczej źle wróżącego małżeństwu symptomu, okazało się ono niezwykle udane. Król, prowadzący do tej pory życie celebryty i fircyka w zalotach, ustatkował się i był wiernym i kochającym mężem. Królowa Filipa otaczała się co prawda swoimi rodakami hojnie rozdając im przywileje i zaszczyty, ale zachęcała kupców angielskich do prowadzenia interesów z Portugalczykami i zobowiązała urzędników dworskich do prowadzenia kampanii na rzecz rozwoju stosunków handlowych. Gdy w 1415 r. królowa umiera na szalejącą w Porto dżumę, cała Portugalia pogrąża się w żałobie.  W 1394 r. w katedrze zostało ochrzczone piąte z kolei dziecko królewskiej pary, książę Henryk, który (podobno ze wzg.na bardzo silną chorobę morską) nigdy nie pływał, ale nazwany został Żeglarzem dla jego zasług we wspieraniu podróży, które zaowocowały odkryciami nowych lądów. Z Placu Katedralnego rozpościera się piękny widok na miasto.     

Tuż obok rysują się wieże kościoła św. Wawrzyńca ( Igreja São Lourenço) zwanego Kościołem Świerszczy (Igreja dos Grilos). I tu zaczęły się schody, jedne źródła twierdzą, że to od rozlegającej się głośnej muzyki cykających w okolicy świerszczy. No tak, to bardzo proste i wydaje się logiczne, ale skąd świerszcze w ciasno zabudowanej kamiennej dzielnicy?Świerszczami nazywano w Porto Karmelitów Bosych z zakonu św. Augustyna, którzy po wypędzeniu jezuitów, założycieli i budowniczych kościoła św. Wawrzyńca zakupili ich budynki. Przybyli oni z Hiszpanii osiedlając się początkowo w Lizbonie w miejscu gdzie grano w krykieta (lugar do Grilo).Tam szybko zyskali sympatię mieszkańców zdobywając imię "bracia-świerszcze" (irmãos-grilos), nadając tym samym nazwę kościołowi, w którym zamieszkiwali w Porto. I do mnie bardziej przemawia ta druga wersja, bo nie wszystko co oczywiste jest prawdziwe.  

Schodzimy wąskimi uliczkami na rozległy plac Księcia Henryka (Infante D. Henrique). Stoi na nim Palácio da Bolsa. Neoklasycystyczny pałac zaprojektował w 1842 r. architekt Joaquim da Costa Lima Júnior. Obecnie mieści się tam Giełda Papierów Wartościowych.

Na 13.00 mamy umówiony statek, którym popłyniemy rzeką Douro. Kiedy tylko jestem w mieście położonym nad rzeką i mam możliwość skorzystania z rejsu zawsze to czynię. To świetny sposób na zobaczenie miasta otwartego na rzekę. I tym razem wiele obiektów niewidocznych z górnej części miasta pokazuje nam się w całej okazałości. Najważniejszym (ranking całkowicie subiektywny) jest Ponte Luis I (most Ludwika I) stalowy dwukondygnacyjny most łączący brzegi Douro. Budowa została rozpoczęta w1881r. i był to wtedy najdłuższy most na świecie w kategorii stalowych dwukondygnacyjnych mostów miejskich. Oddany do użytku  został 31.10.1886 r. Projekt mostu wykonał inż. Teofilo Seyrig  współpracownik Gustave Eiffela. Patrzymy na budynki wzdłuż brzegu rzeki, na jednym rybacka dzielnica Cais da Ribeira, na drugim kościół z krzyżem maltańskim, Kryształowy Pałac, sierociniec z 18 w.             

Teraz czeka nas wizyta w bottedze. Produkcja wina odbywa się tylko na jednym brzegu rzeki Douro, drugi jest cały czas nasłoneczniony. To piwnica produkująca Porto, trunek odkryty w 17 w. przez Anglików prowadzących od czasów królowej Filipy Lancaster ożywiony handel z Portugalią. Tajemnica alkoholu, których wielu nie uważa za wino, tkwi w przerwaniu fermentacji nastawionego trunku w trzecim dniu od chwili nastawienia. Jak zawsze w bottegach zostajemy zapoznani z procesem produkcji porto, oczywiście bez nadmiernych szczegółów, a następnie degustujemy różne gatunki porto. Ceny od 9 do 50 euro za butelkę.                                               

W dobrych humorach jedziemy do tradycyjnej galicyjskiej, a może galiciańskiej wsi. Hiszpańska Galicia nie ma żadnych związków  etymologicznych z polską Galicją.  W starożytności terytorium dzisiejszej Galicii zamieszkiwały plemiona Iberów i Celtów z czasem nazwanych Celtoiberami. Byli to głównie Gallekowie budujący wiele grodów i grodzisk ufortyfikowanych kilkoma murami z domami wewnątrz na planie koła przykrytymi stożkami ze słomy. Zajmowali się hodowlą zwierząt, połowem ryb nie gardząc ośmiornicami, krewetkami i  małżami. Tworzyli też najpiękniejszą w tym czasie na półwyspie złotą biżuterię. Podbił ich dopiero cesarz rzymski Oktawian August tworząc prowincję, której nazwa pochodzi bezpośrednio od zamieszkującego go ludu. 

  • Porto - Joao Chagas Garden
  • Porto - Igreja do Carmo i Igreja das Carmelitas
  • Porto - Igreja do Carmo i Igreja das Carmelitas
  • Porto -Kościoły Karmelitów i Karmelitanek
  • Porto - Fontanna Lwów ( Fonte dos Leões)
  • Porto - Czarodziejska księgarnia
  • Porto
  • Porto - Igreja dos Clérigos (Kościół Duchownych)
  • Porto - pomnik Pedro IV
  • Porto - Plac Wolności (port.Praça da Liberdade)
  • Porto - Plac Wolności (port.Praça da Liberdade)
  • Porto - Pomnik Gazeciarza.
  • Porto - Estação Ferroviária de Porto-São Bento
  • Porto - Estação Ferroviária de Porto-São Bento
  • Porto - Estação Ferroviária de Porto-São Bento
  • Porto - Plac Katedralny (Terreiro da Sé).
  • Porto - Sé Catedral
  • Porto - Katedra
  • Porto - Plac Katedralny (Terreiro da Sé).
  • Porto -
  • Porto -
  • Porto - Kościół Świerszczy ( Igreja e Convento dos Grilos)
  • Porto
  • Porto
  • Porto - Kościół św. Ildefonsa (port: Igreja de Santo Ildefonso)
  • Porto - Palácio da Bolsa
  • Porto - pomnik Henryka Żeglarza
  • Porto - most Ludwika I (Ponte Luís I)
  • Porto
  • Porto - mury obronne.
  • Porto
  • Porto - Kościół Rycerzy Chrystusa (Igreja dos Cavaleiros de Cristo)

Na zakończenie dnia spacerujemy po tradycyjnej wiosce w Galicii. Trudno w jakikolwiek sposób porównać ją z polską wsią. Charakteryzują ją 3 elementy, których na próżno szukać u nas. Są to : horreos czyli kamienne spichlerze na kamiennych nóżkach, mariñeiras czyli kamienne piętrowe domy z okazałymi balkonami i cruceiro czyli kamienne krzyże i to jedynie można odnieść do tego co znamy czyli do przydrożnych kapliczek.        

Spacer odkrywa inne skarby tej przepięknie położonej galiciańskiej wsi. Piękna zatoka Pontevedra raz za razem przyciąga wzrok zwłaszcza, że chylące się ku zachodowi słońce rozświetla jej wody dodając głębokiemu lazurowi złotych refleksów. 

Na skrzyżowaniach dróg, a często na niewielkich placykach umieszczono kamienne krzyże. Na jednych wyglądających znajomo, Chrystus wisi w górnej części krzyża, na innym Matka Boska patrzy z krzyża na morze, a za jej plecami ukrzyżowano Jezusa. Są i takie, gdzie Maryja patrzy w stronę zatoki, zaś Chrystus stoi na ziemi.   

Wszystko jest tu dziwne, ale najbardziej zaskoczyły mnie kamienne, widać, że kilkusetletnie domy marynarzy. Piętrowe z balkonami często ukwieconymi, często z flagami z pięknie obrobionymi balaskami i poręczami.

Nie dziwi, że Starówka uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Galicji. Wyjątkowo zadbana i elegancka przez jedlitość kamiennej elewacji stanowi tło dla butelek z kolorowymi likierami, czarownic i wiedźm z miotłami czy kolorowych szali, magnesów, ceramiki i innych pamiątek, których potrzebuje każdy turysta. 

Schodząc wąskimi kamiennymi uliczkami, mijając katedrę uświadamiam sobie, że właśnie zobaczyłam jeden z najwybitniejszych przykładów tradycyjnej architektury ludowej położonej w przepięknym otoczeniu pięknej zatoki. Myślę też o dziwnej odmianie religii wyznawanej przez mieszkańców; z jednej strony kościół i krzyże z drugiej roześmiane wiedźmy, których obecność w domu gwarantuje powodzenie i szczęście. Zgodnie z wierzeniami towarzyszącymi Celtom kolonizującym te ziemie w 7 w.p.n.e czarownice zamieszkujące lasy wychodziły z nich o północy i zbliżały się do osad zamieszkałych przez ludzi. Brujas tak bardzo przeniknęły do świadomości późniejszych ludów, że jeszcze w 16 w. byli tacy, którzy pod przysięgą zaświadczali, że widzieli je wchodzące do kominów, lecące na miotle i lądujące na dachu domudomu, którego mieszkankę właśnie sądzono za czary. Często zamiary wiedźm są wobec mieszkańców dość niecne. Wtedy jedynym środkiem, który je zastopuje jest queimeda, bardzo słodki i smaczny, ale niebywale mocny trunek chętnie spożywany przez nie. Ale przed urokiem uchroni nas tylko trunek wraz z zaklęciem. 

To był bardzo miły dzień. Porto bardzo mi się podobało. Rejs po Douro pozwolił zregenerować siły po spacerze jego wąskimi uliczkami, a wizyta w Combarro znacznie poszerzyła myślenie o tradycyjnej wsi.

Zbliża się wieczór, przed nami podróż do Santiago de Compostela. 

A tu link do relacji z drugiego dnia podróży. 

 http://kolumber.pl/g/151326-2.%20Wzdłuż%20zatoki%20Biskajskiej%20-%20dzień%20drugi

  •  Combarro
  • Combarro
  • Combarro - horreos
  • Combarro
  • Combarro
  • Combarro

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. pt.janicki
    pt.janicki (22.11.2018 20:36) 0 + -
    ...fakt, opisy wymiatają! Moje uznanie...
  2. lmka
    lmka (12.10.2018 21:05) +1 + -
    Gratuluję cierpliwości przy redagowaniu opisu podróży . Piękne zdjęcia .
  3. jolrop
    jolrop (05.09.2018 22:00) +2 + -
    Ty Się Piotrze o tej porze wnukami nie zasłaniaj. Jeśli ktoś ma moją relację pokonać, i Ciebie przy okazji to Morfeusz.
  4. pt.janicki
    pt.janicki (05.09.2018 21:39) +1 + -
    ...ja też jeszcze nie byłem na Półwyspie Iberyjskim. Na razie zacznę od Twoich, Jolu, zdjęć. Muszę jednak lojalnie uprzedzić, że jakby co, to wnuki z twoją relacją wygrają ... :-) ...
  5. jolrop
    jolrop (04.09.2018 20:03) +2 + -
    Rzeczywiście sierpień był "Portowy". To piękne miasto i dobra baza wypadowa dla tych, którzy samodzielnie podróżują, co przy cenach biletów lotniczych do Porto może być dodatkową zachętą.
  6. alefur
    alefur (04.09.2018 19:53) +2 + -
    Porto króluje ... :)
  7. snickers1958
    snickers1958 (04.09.2018 10:38) +3 + -
    Oczywiście piękna podróż i czas nad nią zgłębiony wykorzystany przyjemnie i pożytecznie. Dzięki Jolu.
  8. iwonka55h
    iwonka55h (02.09.2018 21:46) +4 + -
    z przyjemnością obejrzałam, bo w Hiszpanii nie byłam jeszcze...
  9. irena2005n
    irena2005n (02.09.2018 21:45) +4 + -
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam serdecznie...
jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 82047