Ładuję...

kolumber.pl


 „W ręku masz pędzel i farby. Najpierw malujesz raj, a potem do niego wchodzisz”

„...ale to nieustannie trawiące mnie marzenie, by ujrzeć na własne oczy jak najwięcej lądów i mórz, zanim umrę.”

Nasza miejscowość to typowo letniskowa miejsce, choć mające swoją atrakcję: dużą ilości żółwi w rzece :) .... i oczywiście fenomenalną plaże. Ze słowiańską zaradnością wynaleźliśmy ten optymalny punkt na Kreteńskiej mapie i z niego szwendaliśmy się, ile wlazło.

Dużo ciekawszą miejscowością był sąsiedni Georgioupolis. Uroczy, osiągalny spacerem po pięknej plaży, a także jeżdżącymi co chwila kolejkami turystycznymi na kółkach. To znana miejscowość na północnym wybrzeżu, słynący przede wszystkim z pięknej, długiej 9-kilometrowej piaszczystej plaży, która była swoistym deptakiem między miejscowościami. Usytuowany pomiędzy Chanią i Rethymno. Dość tradycyjny klimat wioski, port rybacki na rzece, niewielki ryneczek ocieniony drzewami eukaliptusowymi i portowa cerkiew. Trudno powiedzieć jak często w nim byliśmy, ale często. Przypadł nam do gustu. Był też naszym miejscem startowym do odkrycia sąsiednich wiosek położonych na wzgórzach nad nim.

Jadąc w stronę Chanii lub lotniska warto odwiedzić pięknie położony i zadbany cmentarz żołnierzy alianckich nad zatoką Souda Bay. Są tam pochowani też trzej Polacy, lotnicy. Łatwo odnaleźć ich groby po lewej stronie od wejścia. Byłem pod wrażeniem staranności w opiece nad tą nekropolią. Intensywność świeżej, zielonej trawy, równo wystrzyżonej mocno kontrastowała z otaczającymi ją suchymi, wypalonymi zboczami. Jacht stojący w zatoce na horyzoncie dodawał miejscu jeszcze bardziej niecodzienny widok.

 Jedziemy w stronę klasztorów. O lotnisku, jednym z dwóch, opowiadać nie będę. Zaczynamy od znanego z ekranizacji Greka Zorby - Agia Triada (Świętej Trójcy). Znajduje się on w północnej części półwyspu Akrotiri, ok. 15 km od Chanii. Klasztor położony u podnóża masywu górskiego Stavrou. Został zbudowany w XVII wieku. w stylu bizantyjskim, z charakterystycznymi trzema kopułami. Na terenie monastyru znajduje się muzeum z ikonami , rękopisami i pamiątkami pochodzącymi z XV- XVII w. [ super klima], duża biblioteka oraz sklep, w którym można zakupić produkty wytwarzane w klasztorze. Spotykamy tu sympatycznego Ateńczyka płynnie mówiącego po polsku, który u nas studiował 20 lat temu. Od lat nie mówił w naszym języku, a od trzech dni przebywania na Krecie ciągle spotykał naszych rodaków. Był tym faktem bardzo poruszony.

Droga od Agia Triada do Moni Gouvernetou jest wyjątkowo urocza. Prowadzi małym wąwozem i musiała być w nim wykuta. Po drodze mijamy podziurawione znaki: nie strzelać do kóz i same kozy. Sam klasztor został zbudowany prawie na końcu półwyspu, dlatego trudno się dziwić, że ma on charakter obronny. Tak obronny, że do środka nie udało nam się dojść. Ale nic straconego jeszcze dalej są ruiny klasztoru/ pustelni tzw Katholikou oraz kultowa grota ;). Spacer dzieli Moni Gouvernetou od Jaskini Niedźwiedziej, która w czasach neolitu i epoki minojskiej była grotą szczególnie czczoną. Służyła ona również wyznawcom bogini Artemis, dla której niedźwiedź był zwierzęciem świętym. Nazwa groty wywodzi się od znajdującego się w jej centrum dużego stalagmitu przypominającego swym wyglądem niedźwiedzia. Trudno go sobie wyobrazić. Byliśmy tam w samo południe i w pewnym momencie przestaliśmy robić zdjęcia, a szkoda.

Najpiękniejsze miasto Krety. Greckie i weneckie zarazem. Dawna stolica wyspy. Trudno zrozumieć jak można było zrezygnować ze stolicy tak pięknej. Ale praktycyzm i król Minos wygrał. Najpiękniejsza jest nocą i sprawdziliśmy to naocznie. Choć warto do niej zajrzeć o każdej porze dnia. I nie tylko do portu. Chanie polecam pisaną przez „ch”, „h” i „x”.

Do Kastelli Kissamou jedzie się jeszcze dalej na zachód. Tam kończy się kreteńska autostrada ;). Miejscowość nie robi na nas wrażenia. Docieramy tylko do portu, z którego można popłynąć na Gramvouse i urocze plaże zatoki Balos. A tu niespodzianka. Po pierwsze tabliczki w języku polskim, po drugie pływają tam tylko i wyłącznie duże wycieczkowe statki z całodziennym programem. Buu Próba namówienia kogokolwiek z portu na krótszy rejs kończy się fiaskiem. Silny monopolista wygryzł całą konkurencję. Z rozmarzeniem wspominamy wszystkie małe kutry, łodzie i motorówki itp. którym udawało nam się w innych częściach Grecji dużo zobaczyć. Pech. Znajomi kupują bilety, które można wykorzystać w innym terminie [bez zaznaczonej daty, kupione wcześniej są tańsze] i ruszamy dalej na zachód. Przez te bilety rezygnujemy z próby dojechania do zatoki lądem, czego ja osobiście żałuje.

 

Zachodnia Kreta podniosła się przez tysiąclecia o kilka metrów. Dobrym przykładem tego zjawiska są pozostałości antycznego, rzymskiego portu, który był się wypiętrzył. Na wschodzie inny port się utopił ;) Gdy się chodzi pomiędzy pozostałościami instalacji portowych trudno uruchomić wyobraźnie, ale wystarczy wjechać trochę wyżej, aby zobaczyć dawny port wykuty w skale. Oczywiście panują tam niepodzielnie kozy.

 

Ruszamy na południe trzymając się zachodniego wybrzeża. Droga jest oczywiście kręta. Wije się tak, że jeden z pasażerów robi nam się coraz bardziej blady. Gdzieś na zakręcie wyjeżdżamy i na kolejnym zewnętrznym łuku widzimy polską flagę. Zatrzymujemy się błyskawicznie. Witają nas napisy w ojczystym języku. A w środku, w niepozornym lokalu, uśmiechnięta Polka stoi za ladą. Witamy się jak starzy znajomi, siadamy i na wstępie dostajemy najlepszy na całej Krecie sok z pomarańczy. Potem słyszymy: zajmijcie się lokalem, ja jadę zawieść męża [Greka] i córkę do domu. I zostaliśmy na gospodarstwie z tarasem nad urwistym zboczem i osłem u płota. Spisaliśmy się dobrze, jak wróciła miała już mnóstwo gości. Potem nastąpiły długie rodaków rozmowy, próba jej specjałów, zakupy, zdjęcia … i usłyszeliśmy, że jak mamy osobę nieznoszącą serpentyn, to skręćmy z głównej drogi tu zaraz za knajpką i szybko będziemy na dole nad samym morzem. Tak dojechaliśmy do Monastyru Chrissoskalitissas, w którym były złote schody, miejscowy święty i miejscowy ruch oporu. Legendy są różne, ale najprawdopodobniej schody skuto, aby wykupić biskupa z niewoli tureckiej. Złota na schodach brak, ale warto tam zajrzeć.

Ruszyliśmy dalej na południe.

Plaże w Elafonissi są piękne, choć oblegane. Na szczęście można tak daleko odejść płyciznami od stałego lądu, że tłumy znikają. Nawet są miejsca objęte ochroną programem NATURA 2000. Po drodze pełnej kurzu, pyłu, kąpiel była bardzo przyjemna. Zostaliśmy do zachodu słońca. Powrót przez wąwozy pełne zakrętów.

 

 Naszą podróż po okolicznych wioskach wymógł przeciągający się strajk na stacjach benzynowych. Jak nie można było daleko, to postanowiliśmy poznać z detalami najbliższą okolicę. Zaczęliśmy od zapoznania się z tajnikami wyrobu oliwy i produktów z oliwką w logu. Najbliżej nas, w miejscowości Vrisses mieściła się rodzinna fabryka oliwy i muzeum jak to dawniej bywało. Można zajrzeć do starszej części i do najnowszej lśniącej blachą nierdzewną. Popróbowaliśmy też miejscowych specjałów. Wiedząc jak to się robi teraz, ruszyliśmy drogą przez liczne gaje oliwne w poszukiwaniu XVIII śladów takiej działalności. Niedaleko wioski Vamos znajduje się Karydi Monastyr na terenie którego wyrabiano oliwę. Odnajdujemy dwanaście łuków symbolizujących dwunastu apostołów zamieszczonych nad miejscem, w którym kamienne żarna wyciskały drogocenną oliwę.


Słuchaj, kiedyś przechodziłem przez wioskę. Jakiś dziewięćdziesięcioletni dziadunio sadził drzewo migdałowe. „Hej, dziadku! – wołam. – Sadzisz drzewo migdałowe?” A on, zgarbiony, odwrócił się i powiedział: „Tak, mój synu, ja postępuję tak, jakbym nigdy nie miał umrzeć!” „A ja – odparłem – postępuję tak, jakbym miał umrzeć w każdej chwili”. Kto z nas dwóch miał rację...?


90 lat to piękny wiek. Taki wiek i skuteczny marketing w malutkiej wiosce, to dopiero coś. Kalamitsi Alexandrou to na pierwszy rzut oka zupełnie uśpiona wioska. Gdy wjechaliśmy na rynek zaskoczył nas widok butelek z wodą zawieszony na drzewie. Natychmiast zachciało nam się pić. Pod drzewami stały krzesełka i stoliki, czego chcieć więcej? Pan Barbas Spiros prowadzi tam swoją kawiarenkę. Dostaliśmy kawę, zimne napoje i domowej roboty rakiję. Pomnik na rynku wzbudził nasze podejrzenia, że należał do dziadka „naszego” Spirosa. Nagle w pobliskim kościele o 18.00 godz. rozpoczął się codzienny koncert dzwonów. Dźwięk roznosił się wspaniale z wysokiej dzwonnicy. Zwyczajna wioska, bez masy turystów, zatrzymany czas ….

„a Rethymno, musisz wiedzieć, zbudowane jest na granicy łagodności i dzikości” P. Prevelakis

Miasto równie urocze jak Chania, pełne uroczych zakątków, uliczek i kamieniczek grecko – wenocko – tureckich. Przy dwukrotnym szturmie twierdzy nie zdobyliśmy.

Często tu zaglądaliśmy

Kourna Lake jest jedynym słodkowodnym jeziorem na Krecie. Zasilane jest licznymi źródłami, które mają duży wpływ na krystaliczność wody. Położone jest w dolince otoczonej z trzech stron górami [Agriokefala ok 900 m. n. p.m. czy Gavrili Kefala ok 400 m. n. p.m.].

Z Georgiopolis i Kavros można było tam dojechać turystyczną ciuchcią na kołach. Nie trzeba koniecznie wypozyczać samochodu. Mieszkaliśmy od niego niecałe 6 km, a wybraliśmy się dopiero na sam koniec wyjazdu. Warto tam zajrzeć, bo jezioro jest urocze, z pięknie mieniącą się szmaragdową wodą. Całość otacza nimb łagodności. Po spokojnej tafli pływają kajaki, rowerki wodne i gęsi. Dno "wyłożone" jest niezwykle drobnym i miękim piaskiem. W pierwszej chwili nie chciałam wchodzić do wody, bo myśłałam, że to muł. Naprawdę mylaco wyglada.

Na czas największego upału można zajrzeć do licznych tawern, które znajdują się w pobliżu. Jedną z nich podobno prowadzi Polka.

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. hooltayka
    hooltayka (26.03.2014 8:29) +1 + -
    Bardzo ciekawe miejsce,fajny opis.
    Klimatyczna wyspa.
    Pozdrawiam-)
  2. disco.ibiza
    disco.ibiza (23.10.2012 17:31) +1 + -
    byłam na Krecie dwa razy;na wschodzie i na południu...teraz czas na Kretę zachodnią; ta wyspa ma coś w sobie że chce się tam wracac; mimo ze tyle jest jeszcze ciekawych miejsc do odwiedzenia;) bardzo fajna podróż!
  3. pan_hons
    pan_hons (16.08.2012 22:28) +2 + -
    Wspaniale się czytało i oglądało zdjęcia z Twojej wyprawy Olu:) Nigdy nie byłem w Grecji, więc tym bardziej dla mnie to było ciekawe doświadczenie:) W bardzo fajny, ciekawy sposób opisałaś swoją wyprawę na Kretę, jak widać jest tam masa interesujących miejsc do zwiedzania:) Podoba mi się to, że przedstawiłaś mniej znane miejsca tej wyspy, która jest przecież bardzo wysoko na liście wakacyjnych typów Polaków. Jak się chce, to można pozwiedzać mniej znane zakątki Krety:) Super podróż i relacja! Bardzo miło spędziłem czas na Twojej wyprawie:) Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w kolejne wyprawie:)
  4. s.wawelski
    s.wawelski (07.06.2011 18:39) +1 + -
    Przypomniala mi sie opera Mozarta "Idomeneo, re di Creta"... Tak pewnie bylo wtedy, tak jest i dzis. Zdjecia piekne. Ogladalem je juz wczesniej a dzis tylko jeszcze raz zachwycilem swe oko i poczytalem sobie Twoj tekst.
  5. bartek_sleczka
    bartek_sleczka (07.05.2011 19:02) +2 + -
    Z wielką przyjemnością poczytałem i pooglądałem zdjęcia. Nie byliśmy jeszcze w tamtych stronach, ale bARdzo mnie zachęciłaś...
    Pzdr/bARtek
  6. milanello80
    milanello80 (07.03.2011 22:24) +1 + -
    Mnie utwierdziłaś Olu. Przeglądałem kilka relacji z Grecji i coraz większej pokusy na nią nabieram. Zakykthos, Kreta, Santorini, Sporady, Cyklady, Kos, Korfu - och chciałoby się, zwłaszcza na greckie wyspy wypaść. Szkoda, że tekstu mało, za to zdjęcia piękne.
    Pozdrawiam
  7. alefur
    alefur (01.03.2011 20:41) +1 + -
    Warto zaglądać w różne znane i nie znane miejsca w Grecji. Jeśli kogoś w tym utwierdziłam, to się cieszę.
  8. city_hopper
    city_hopper (01.03.2011 17:53) +3 + -
    Ciekawa relacja z mało znanych - poza moimi ulubionymi Chania i Retymnonem (Rhetymnonem) - miejsc :-) Z przyjemnością przeczytałem i obejrzałem zdjęcia :-).
  9. siuniek
    siuniek (01.03.2011 13:30) +2 + -
    Grecja jest dla mnie miejscem jeszcze nieodkrytym Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że trwając w tym stanie wiele tracę....
  10. przedpole
    przedpole (27.02.2011 10:53) +3 + -
    Bzem dwukrotnie w Grecji kontynentalnej,ale widze trzeba tez wybrac sie na wyspy
  11. alefur
    alefur (26.02.2011 11:19) +4 + -
    Wyspy są cudowne, te małe mają chyba nawet więcej uroku, choć duża Kreta też ma swoje klimatyczne miejsca.
  12. wojtass83
    wojtass83 (26.02.2011 11:04) +4 + -
    Fajne są wyspy Greckie ja byłem na dwóch małych Hydrze i Spetses muszę kiedyś odwiedzić te większe bo wszystkie są piękne
  13. freemarti
    freemarti (25.02.2011 11:22) +4 + -
    Mamy kilka podobnych miejsc sfoconych :))
    Podoba mi się u Ciebie to, że lubisz poszukiwac i kroczyc poza utartymi szlakami... :))
    Pamiętam kiedy my próbowaliśmy zwiedzic jakiś obszar a po drodze wyłoniło się coś o czym nikt nie napisał w żadnym przewodniku :( wiele przez to może uciec ale też nie ma tam tłumu.
    Bardzo fajne i jeszcze te wydarzenia po drodze.....
  14. voyager747
    voyager747 (24.02.2011 23:22) +4 + -
    serio ? nie wierzę :) My byliśmy 5 razy, a Ty mas same egzotyki :)
  15. asta_77
    asta_77 (24.02.2011 23:21) +4 + -
    Przeczytałam ciekawy opis, a teraz zabieram się za zdjęcia, z tym większą ciekawością, że jakoś do Grecji jeszcze nie trafiłam ;)
  16. voyager747
    voyager747 (24.02.2011 22:52) +5 + -
    Kreta, obejrzę wszystko na 100 %
  17. alefur
    alefur (24.02.2011 22:43) +5 + -
    Co się nie robi dla spragnionych słonecznego ciepła :-) Dzięki.
  18. czarmir1
    czarmir1 (24.02.2011 22:40) +5 + -
    Tak dużo ciepełka w ten mroźny wieczór. Odżyły wspomnienia. Bardzo ciekawa podróż i fajne zdjątka :-))
alefur

alefur

Ola
Punkty: 100854