Ładuję...

kolumber.pl


Warany z Komodo 2014-10-19

Ranek wita nas pięknym widokiem. Nasz domek jest położony bezpośrednio na plaży w środku niewielkiej zatoki. Wokół tylko błękitna woda i zazielenione wyspy.
Za to na śniadanie dylemat. Ryż biały czy żółty?  W sumie z sambalem można wszystko zjeść.

Suniemy szybka łodzią na bajkowe wyspy. Dokładnie na Rinca w archipelagu Komodo. Przy wejściu do parku kasują nas srogo. Niemniej ruszamy na warany i robimy mały obchód wyspy. Waranów jenak nie dostrzegliśmy.  Za to jest ich kilka w pobliżu parkowej kuchni. Spasione odpadami leżą bez ruchu. I tylko wodzą za nami gałkami ocznymi czasami wysuwając rozdwojone jęzory. No są jaszczury,  ale całe miejsce jest rozczarowaniem. Ogólnie lepiej je odpuścić.

Za to snorkeling na pobliskiej rafie jest super. Schodzimy przy dwóch wyspach Kelong i Bidadari. Rozpakowujemy przywieziony sprzęt i hasamy pośród raf, ukwiałów i ryb. Woda jest niewiarygodnie przejrzysta i bardzo ciepła. Ogólnie rejon mocno nurkowy, a w Labuan Bajo są same bazy nurów.

Miasto jest urocze, zapyziałe i rozciągnięte wzdłuż zatoki przy jednej ulicy. Jest i meczet z muezinem,  są małe knajpy, sklep i rzeczone bazy nurkowe. Wbijamy się do drewnianej knajpy i wdrapujemy po drabino-schodach. Mają i zimne piwo i pieczone ryby. Obok mają super hamaki, gdzie bujam się na wszystkie strony kontemplując wieczór. Nawet komarów nie ma. Pełnia szczęścia.