Ładuję...

kolumber.pl


Labuan Bajo 2014-10-18

Śniadanie pokazuje, że sambal bajak jest lepszy niż sambal edan. Generalnie mamy pełną zgodę z lokalsami, że je się generalnie na ostro. Nawet naleśniki i tosty.

Zgodnie twierdzimy,  że miasta na Jawie są brzydkie i nie ma sensu spędzać w nich dużo czasu. A podobno Jakarta jest jeszcze mniej ciekawa.

Dlatego też lecimy na bardziej dziką wyspę Flores. Międzylądowanie na Bali jest czysto techniczne i wkrótce widok z samolotu jest niesamowity. Pod spodem rozpościera się błekitny ocean z gęsto rozsianych wiecznie zielonymi wyspami. Pomimo wysokości wyraźnie odznaczają się rafy koralowe i wzgórza. Wulkaniczne wyspy otoczone są piaszczystym plażami. Niechybnie lecimy nad rajem.
W lokalnej gazecie czytam o problemie wyrobu lasów tropikalnych. W tym skorumpowanym kraju wycina się dwa razy więcej lasów niż w Brazylii. Niemniej rząd już przynajmniej dostrzega potrzebę ochrony.

Lotnisko jest co najmniej osobliwe. Lądujemy ostro pomiędzy dwoma wzgórzami wykorzystując całą dostępną długość pasa. Następnie spacerujemy po płycie w kierunku budynku. Widać budowę terminala z prawdziwego zdarzenia, więc to już pewnie ostatnie chwile zupełnej dzikości.

W końcu urokliwe miasto i ryba spożywania nad zatoką. Wpadamy głodni i naprawdę kulinarne jest dobrze.

Potem tylko pół godziny po zupełnych wertepach i przebywamy do ośrodka. Jest to zespół domków z prywatną plażą. Za to nad basenem rusza impreza. Okazuje się, że połowę miejsc zarezerwowały linie lotnicze Garuda. Taka impreza pracownicza. Jest karaoke z lat 90tych i wszyscy niesamowicie fałszują.  Łącznie z zespołem muzycznym.

Na szczęście mamy rum i leżaki na plaży. Gadamy o mantach olbrzymich i tym jaki widok pokaże się rano.