Ładuję...

kolumber.pl


Wyspy Fam 2014-10-29

Dziś dłuższa wycieczka łodzią na wyspy Fam. Bierzemy aż pięć kanistrów z ropą.
Pierwsze zejście to Anita's Garden, gdzie podziwiamy miękkie koralowce.  Bogactwo form i barw. Ślizgamy się w prądzie między koralowcami, a w oddali majaczy rekin. Jest dobrze.

Bajkowe wyspy tzw. mushroom islands widać z punktu widokowego. Znowu urocza wspinaczka. Ale warto. Widok jest bajeczny.  Aż nierealny.

Drugie zejście to Penemu Wall czyli prawie trzydziesto metrowa ściana z koralowcami.  Ćwiczę wolny oddech, żeby zostać jak najdłużej. Niesamowite kolory.  Podziwiamy małe węże, kraby i najróżniejsze stwory zamieszkujące rafę.

Lunch na bezludnej wyspie w towarzystwie jaszczurek. Nikt już nie zwraca uwagi na muszle w Polsce bardzo drogie. Aha, nowy rekord 50 min, a jeszcze 40 atmosfer zostało.

Powrót przy lekko wzburzonym morzu. Jest sporo frajdy, bo łódź skacze na falach. W pewnym momencie na pokład wpada latająca ryba. Pierwszy raz widzę ją z bliska i nie sądziłem, że skrzydła ma takie spore. Wracamy zupełnie mokrzy. A podobno dzisiaj woda jest bardzo zimna. Niewiele ponad 27 stopni.

Wilgotność powietrza dochodzi do 96 procent.  Wyprane ubrania nie schną już od dwóch dni pomimo palącego słońca.

Omawiamy z G kontuzje nurkowe. Jako zaprawiony instruktor ma ciekawe historie z bazy nurkowej w Hondurasie. O tym jak ludzie piją i nurkują za głęboko, a potem wynurzają się częściowo sparaliżowani. My do najbliższej komory dekompresyjnej mamy 45 minut szybką łodzią, ale widmo choroby kesonowej jest złowieszcze. Do kompletu grozy dorzuca jeszcze historię z przewoźnikami lotniczymi w Indonezji. Miał już akcję, że w samolocie zapalił się jeden silnik i awaryjnie lądował na jakiejś małej wyspie. Naprawdę urocze i dobry materiał na spokojne sny.