Ładuję...

kolumber.pl


Raja Ampat - manty 2014-10-28

Ruszamy na site Manta Sandy, gdzie szanse są największe o tej porze roku. Pierwsze zejście i od razu cztery manty. Łatwo dostępne na 16 metrach. Majestatycznie kręcą się na cleaning point, gdzie z pasożytów czyszczą je małe ryby. Dwie białe i dwie czarne około czterech metrów rozpiętości. Zamarłem z wrażenia.  Jest dosyć odczuwalny prąd i nasza grupa się rozsypuje.  Przez jakiś czas zostaję sam i trzymam się skały.  Jedna z białych mant podpływa na jakieś trz metry.  Widać skrzela, podwójny pysk, oczy i bandę czyszczących ryb. Niesamowite. Prąd szarpie na bok i mocno trzymam się kamieni, aby nie ruszać się wcale. Wrażenie obcowania z tymi olbrzymami jest niesamowite.

Odpoczynek w wiosce Arborek. Donaty smakują jak nigdy. Normalnie bym ich nigdy nie tknął.

Drugie zejście to już deep blue. Problemy z wyrównywaniem ciśnienia zupełnie zniknęły.  Szybko osiągamy 22 metry co jest nowym rekordem. Niemniej prąd jest bardzo silny. Dosłownie dryfuję jak w przestrzeni kosmicznej. Bezpośrednio pod prąd muszę używać całej siły. Za to jest piękna rafa i duże ryby. Tuńczyki wyglądają bardzo apetycznie. Jednak walka z prądem szybko zużywa siły i 150 atmosfer łykam w 30 minut.

Wieczorem wybieramy się na spacer na rajskie ptaki (red bird of paradise). Męczący trekking, bo przy tej wilgotności zdobycie niewielkiego wzgórza to już wyczyn. Otaczają nas ogromne drzewa, a na jednym z nich jest punkt obserwacyjny. Wdrapuję się po trzeszczącej drabinie do domku na drzewie. Niestaty pomimo godzinnego oczekiwania i słuchania tych pięknych ptaków, widzimy je tylko z oddali. Domek trzeszczy i naprawdę jestem szczęśliwy, że nie spadłem. Na ptaki lepiej jest przyjść o świcie.

Dzień jest dosyć męczący,  ale nieoczekiwanie załapujemy się na papuaskie tańce. Jeszcze bardziej nieoczekiwanie po pewnym czasie tańczę z jedną z kucharek.

Gadamy o mantach,  bo nie zawsze tak łatwo je zobaczyć z bliska. Niestety Chińczycy uznają jeden z organów manty za przysmak. Pomimo całkowitej ochrony kwitnie zatem nielegalny połów. Jakoś mnie to nie dziwi. Przypomina sytuacje z Afryki dot. kości słoniowej albo rogów nosorożca. Tam też rolę czarnych charakterów odgrywają Chińczycy.

Zdjęcia mant wziąłem z internetu, oddają nasze doświadczenia, a nie mamy podwodnego aparatu.