Ładuję...

kolumber.pl


Kopi luwak i tarasy ryżowe 2014-10-23

Wyruszamy na wyprawę do wnętrza wyspy. Pierwszy przystanek to wodospad Munduk. Krótki trekking przez dżunglę porośniętą goździkami i kawowcami. Unosi się bardzo przyjemny zapach wanilii.

Po rozlicznych górskich serpentynach,  które odnowiły moją chorobę lokomocyjną,  osiągamy punkt widokowy. Rozciąga się panorama z jeziorami Buyan i Tamblingan. Jest też cała banda małp, ale niestety są też śmieci.

Plantacja kawy Kopi Luwak to częsty punkt programu. W zaciszu drzew cynamonowych, kakaowych i muszkatałowych są oczywiście kawowce. Obserwujemy proces zbierania kup cywetek,  ich płukanie i wypalanie. Są też cywety czyli luwaki po indonezyjski. Biedaki siedzą w klatkach i co 10 godzin robią cenną kupę trawiąc nawet do dwustu ziaren kawy.

Degustacja niestety rozczarowuje. Może być, że ziarna było już zwietrzała, a może to prymitywny sposób zaparzania. W każdym razie kawę jest za słaba i zbyt wypalona.  Nie ma zupełnie kwasowości i oleistości, a za to mocno wytrawny finisz. Kupujemy ziarno do domu, żeby ocenić w ekspresie.

Zastanawiamy się czy faktycznie roczna produkcja kopi luwak to tylko 500-800kg. Wyliczenia dają mi dużo wyższe wartości. W sumie i tak lepszy biznes byłby ze słoniami.

Docieramy do kaskadowych upraw ryżu w Jatiluwih. Rozległe trasy rozciągają się na stokach zwróconych we wszystkie strony świata. Całość to zielona powłoka rozciągająca się po horyzont. Wrażenia dopełniają poprzetykane gdzieniegdzie palmy kokosowe i bananowce. Zdecydowanie dobra okazja do zdjęć. Dlatego też włóczymy się po miedzy.

Świątynia na wodzie nazywa się Ulun Danu, choć wody przy niej już nie ma. Może w porze deszczowej? Architektura jest dobra, ale postacie rybek, żabek i tygrysów przywołują raczej atmosferę wesołego miasteczka. Mamy już także dosyć świątyń i resztę odpuszczamy.

Wracamy i ciekawe jak na wyspie tak małej można jechać tak wolno. Średnia naszych wypraw to niecałe 30 km/h. Robimy małe zakupy w sklepie, gdzie kilogram papaya to niecałe 2 zł, a butelka Bacardi ponad 200 zł. Stąd spora abstynencja...